Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
159 postów 1 komentarz

Okiem Suwerena

Janusz Sanocki - Spostrzeżenia parlamentarzysty

Eurowybory 2019 Krajobraz po bitwie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak wynika z euro-wyborów Polska jest bardziej prawicowa niż liberalno-lewicowa. Można zatem przewidzieć, że jesienne wybory PiS wygra w sposób zdecydowany, uzyskując samodzielną większość sejmową. Czy tak będzie - zobaczymy jesienią.

Eurowybory 2019 - Krajobraz po bitwie

PiS wygrywa Koalicja (Platforma) zmiażdżona?

Wynik Prawa i Sprawiedliwości w wynikach do Europarlamentu jest ogromnym sukcesem.
Blisko 7-mio procentowa przewaga nad Koalicją, której przewodził Grzegorz Schetyna to po prostu nokaut.

Po tak ostrej kampanii, po zagraniu na temacie pedofilii, zaatakowaniu Pana Premiera Morawieckiego opozycja totalna nawet gdyby jej do jej rezultatu dodać głosy jakie padały na ugrupowanie Biedronia i tak by przegrała z partią rządzącą Polską już prawie 4 lata.

Gdyby w Polsce mechanizmy polityczne umożliwiały konkurencję wewnątrzpartyjną, Schetyna powinien zostać rozszarpany przez swoich partyjnych kolegów.
Niestety w warunkach ordynacji proporcjonalnej wytwarzają się partie, wodzowskie, w którym lider dominuje nad otoczeniem bo to on będzie decydował o składzie i kolejności list wyborczych.
Stąd Grzegorz Schetyna spokojnie poprowadzi Platformę czy Koalicję do kolejnej klęski w jesiennych wyborach do polskiego parlamentu.

Biedroń efekt nowości...???

Względny sukces „Wiosny” Roberta Biedronia wynika z tych samych mechanizmów życia politycznego w Polsce, które 4 lata temu dały sukces ugrupowaniu Kukiza, wcześniej pozwoliły wejść do Sejmu ugrupowaniu Palikot
czy nawet wcześniej np. Samoobronie.

W Polsce – na skutek wielu czynników – klasa polityczna jest przez społeczeństwo nie lubiana.
Polacy głosujący na PiS najczęściej głosują bo nienawidzą Platformy. I odwrotnie – wyborca Platformy
wzmacnia swoją motywację nienawidząc Prezesa, „pisiorów” i moherów.
Nienawiść do polityków ma głęboką motywację w komunistycznej przeszłości, ale też wyrasta z niskiej oceny motywacji ludzi zajmujących się tzw. polityką.

Stąd stale obecny w polskim społeczeństwie tzw. elektorat buntu, gotowy zawsze zagłosować przeciwko partiom uznanym za reprezentacje establiszmentu. Na tym jak wspomniałem wyżej właśnie opierał się sukces takich ugrupowań jak Samoobrona, Ruch Palikota czy w 2015 r. Ruch Kukiza.
Teraz wobec spadku notowań Ruchu Kukiza "elektorat buntu" zagospodarował Robert Biedroń.
Jego antykościelne i obrazoburcze wystąpienia pociągnęły za sobą i część elektoratu Platformy i część tych co w 2015 głosowali na Kukiza.
A odwołanie się do homoseksualizmu lidera tylko tę buntowniczą atrakcyjność powiększa.

Prawdę powiedziawszy należy się dziwić, że antycywilizacyjna „Wiosna” homoseksualisty Biedronia
przyciągnęła tylko 6% wyborców.
Czyżby lobby lesbijek i gejów liczyło tylko 6% idących do wyborów 45% obywateli czyli ok. 2,7% społeczeństwa?

Atak na PiS z prawej strony.
Wybory do parlamentu europejskiego były ciekawe z tego jeszcze powodu, że wystartował w nich nowy podmiot polityczny utworzony przez posłów, którzy odeszli z Klubu Kukiz’15: Marka Jakubiaka, Piotra Liroya, Roberta Winnickiego wraz z ugrupowaniem Janusza Korwin-Mikkego oraz Grzegorzem Braunem.

Tak utworzona Konfederacja reprezentowała skrajną prawicę, euro sceptyczną, krytycznie podchodzącą do obecności wojsk amerykańskich w Polsce, ostrzegającą przed roszczeniami żydowskich organizacji do tzw. mienia bezspadkowego.
Wbrew korzystnym sondażom na końcówce kampanii i równie korzystnego sondażu exit pool, który dawał Konfederacji 6% w momencie zamknięcia lokali wyborczych, ugrupowanie nie przekroczyło w końcu progu wyborczego uzyskując 4,55% głosów.
Sadzić można, że Konfederacja nie przekroczy także progu jesienią i PiS będzie jedynym ugrupowaniem patriotycznym. W pewnym sensie taka sytuacja będzie trudniejsza dla Jarosława Kaczyńskiego.
Wszystko wskazuje bowiem, że – czy Konfederacja przekroczy próg czy nie – PiS i tak zdobędzie w Sejmie jesienią większość umożliwiającą mu samodzielne rządy.
Jednak obecność skrajnego ugrupowania prawicowego stanowiłoby swego rodzaju „osłonę” propagandowo-polityczną z prawej strony.
Jednak nic nie wskazuje, żeby wyborcy dali się przekonać tak oryginalnym skandalistom jak Janusz Korwin-Mikke czy Grzegorz Braun.

Całkowity rozpad Kukiz'15.

Kukiz’15 nie przekroczył progu wyborczego, uzyskując zaledwie 3,7% głosów.
I tak oto projekt polityczny, do którego sukcesu w 2015 walnie się przyczyniłem legł w gruzach.
Spodziewałem się tego od kiedy po wejściu do Sejmu zobaczyłem jacy ludzie otoczyli Kukiza i jak sukces uderzył mu do głowy.
Pierwsze co zrobił to otoczył się całkowitymi klakierami, pozbył zaś wszystkich którzy mieli swoje zdanie zaczynając oczywiście ode mnie – zaraz na początku nie przyjął mnie do klubu.
O tej megalomanii artysty, który stał się symbolem ruchu antysystemowego świadczy choćby to, ze nadał
klubowi nazwę Kukiz – co znaczyło, że raczej buduje fan klub Pawła Kukiza, a nie poważny ruch społeczny.

Tak, że tej klęski, która teraz poniósł Kukiz spodziewałem się i kilkakrotnie próbowałem wpłynąć na Kukiza,
żeby zmienił swoje działanie, ale jak to zwykle bywa potężny przywódca, któremu woda sodowa szumi w głowie nie słucha takich ponurych ostrzeżeń.
Tak, że na klęskę tego projektu Paweł Kukiz solidnie zapracował niszcząc naprawdę dobrą inicjatywę, która
mogła doprowadzić do zmiany systemu.
Miał szansę odegrać rolę prawdziwego przywódcy, szansę tę zmarnował w sposób spektakularny i ze sceny politycznej schodzi – w gruncie rzeczy – w niesławie.
Miały być inicjatywy ustrojowe, miał być ruch oddolny, a powstała nieudolna karykatura osobistej partii muzyka, brylującego celebryckimi wypowiedziami w mediach społecznościowych, rzucającego populistyczne pomysły, które przez jakiś czas zasłaniały prawdziwy brak pomysłów i odejście od pierwotnych założeń np. w kwestii zmiany systemu wyborczego.

I tak oto w lamusie historii muzyk z Niemodlina znajdzie się tuż obok takich gwiazd jednego sezonu -
jak gorzelnik z Biłgoraju.

Polaryzacja sceny

Jakby na to jednak nie patrzeć to elektorat PiS (45,38%), prawicowi wyborcy Konfederacji (4,55%) czy nawet antysystemowy, ale bardziej antyplatformerski elektorat Kukiza (3,69% daje razem 53,62% poparcia.

Jak wynika z euro-wyborów Polska jest bardziej prawicowa niż liberalno-lewicowa.
Można zatem przewidzieć, że jesienne wybory PiS wygra w sposób zdecydowany, uzyskując samodzielną większość sejmową.

Jednak gdyby Jarosław Kaczyński zdecydował się zmienić system wyborczy – choćby na wzór węgierskiego –
i wprowadził wybór połowy posłów w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych – sukces PiS byłby jeszcze większy. Na Węgrzech Orban właśnie dzięki ordynacji mieszanej zmiażdżył przeciwników dzięki sukcesowi jego kandydatów w JOW.

Ciekaw jestem czy Prezes Kaczyński skorzysta z węgierskiego wzorca na który tak lubi się powoływać?
Bez wątpienia taka reforma prawa wyborczego byłaby korzystna – na dłuższą metę – dla wszystkich sił politycznych w Polsce.

Janusz Sanocki – Poseł Niezależny
 

KOMENTARZE

  • 5* za notkę, 1* za poglądy, 5* za poselską odwagę
    niestety, politycy traktują społeczeństwo jak blondynkę do uwodzenia, słodkimi, fałszywymi słówkami,

    ale uwiedziona blondynka z czasem jest tym bardziej wkurzona, im więcej fałszu dostrzega w uwodzicielu,

    Kukiz przegrywa, bo jest dogmatykiem, takim samym jak dawni partyjni kacykowie,

    paranoja JOWów wystarczy w wyborach do senatu, który przecież ma istotny wplyw na ustawy, można się zastanawiać, czy wystarczający,

    to, że Orban taktycznie sobie zmienił ordynację nie oznacza, że nie uzna tego za błąd, gdy sam znajdzie się w opozycji.

    JOWy są paranoją z wielu względów, ale przede wszystkim dlatego, że wyborcy nie są w stanie ocenić ludzi, ludzi, których przecież znają z ich mów wyborczych. Znam kobietkę, która by utopiła premier Szydło tylko dlatego, że nie znosi barwy jej głosu. I to jest zasadnicze kryterium wyborów. Nie to, co ona głosi, a z całą pewnością nie jej skryte przekonania, które trzeba odgadnąć między wierszami.

    Ordynacja proporcjonalna to głosowanie nie na ludzi, tylko na program wyborczy. Ludzie nie są w stanie rozpoznać uczciwości poszczególnych polityków (JOW), ale są w stanie dokonać wyboru, czy bRZydzi mają pójść do gazu, czy nie. Ale wielkie ALE - tego wyboru niestety nie dokonują w swoich mniej lub bardziej ułomnych rozumach, tylko w wyniku medialnej indoktrynacji. W sumie więc wyboru dokonują mendia i będą decydowały w znacznie większym stopniu w miarę rozwoju inżynierii społecznej.

    Bo ta ostatnia jeszcze w Polsce jest niedorozwinięta, o czym świadczy wynik wyborczy. Cała nagonka na pedofilię w kościele być może wyniosła Biedronia ponad próg, ale nie zaszkodziła wiele PiSowi. Dlaczego? Ano diabeł tkwi w szczegółach. Nie ważne jest, co się ujawnia, o co oskarża, tylko jak. A tego nasza inżynieria społeczna jeszcze nie wie. Jak wreszcie politycy zaczną najmować fachowców, to cały wnik wyborczy będzie zależał od wyniku konkurencji między nimi.

    I to jest smutna przyszłość, chyba że Pan, jako poseł, mający większą zdolność komunikacyjną niż ja, wymyśli coś, aby temu zaradzić, i z pomysłem dotrze do wyborców.

    Reguły komunikacji społecznej muszą się zmienić. Wystarczy przypomnieć sobie, do jakiej klęski społeczno-gospodarczej doprowadziła Solidarność, i dlaczego tak mogło się stać. Historia skoku na mieszkania ze stanu wojennego, wspomniana w mojej notce
    https://interesariusz.neon24.pl/post/149140,quo-vadis-29-5-2019r-wojna-o-nasze-dusze
    też jest dobrym przykładem bandytyzmu społecznego, z którym w pierwszych latach walczyłem tylko ja. Dlaczego inni obudzili się po latach?
  • Cóż - wejście starych komuchów do PE
    oraz sodomitów Biedronia - mówi nam jedno - mianowicie dzieci diabła cała tę demonkraturę w atrapie Polski - trzymają krótko za pysk - i tyle.
    Co do wygranej PiS - to musiał wygrać PiS bo na jego wygraną pracowali wszyscy - chłopcy magdalenkowcy. Czyż to nie Schetynesku wrzeszczał wszem i wobec - że trzeba nam tu kolorowego elementu a sodomitów należy z odpowiednim namaszczeniem całować w ich zady?
    Wniosek?
    Ciekawsze jest to - dlaczego jakiś ważny, światowy Srul postanowił - aby to PiS wygrał i teraz i na jesieni - w obliczu złowrogiej cyfry - 447.
  • @demonkracja 08:33:19
    Cwele und Juden biorą wszystko.
  • @Dariusz Piast Nowak 11:27:10
    A Pan Sanocki jakoś tego nie zauważa i z cała powagą dzieli tych sprzedawczyków na lewicę i prawicę.To co ich na prawdę dzieli, to walka o koryto i pan, któremu służą.
  • Żyjemy w okresie i miejscu jakby entropijnego wzrostu wpływów pasożytniczej motywacji na wybierających i wybranych
    Tak się jakby dziwnie złożyło, że przez środek Polski przebiega linia podziału elrktoratów nie tyle na lewi i prawicowy co na bardziej popańszczyźniany, kołtuneryjnie litewski z mniejszym poczuciem własności społecznej i państwowej oraz poprusacko wielkopolski przyjmujący np 500+ jako bardziej swoje walory budżetowe. Ostatnie wybory wykazały, że Polacy wschodni ewoluują psychologicznie do modelu , który Piłsudski (na pytanie siostry żony gen Sosnkowkiego "dla czego pan lubi żydów") nazwał "szlachtą kresową krwi senaTORSKIEJ" I UWAŻAŁ ZA BARDZO PODOBNĄ DO ŻYDÓW ( BYŁ TO WÓWCZAS RODZAJ ARYSTOKRACJi CARSKIEJ TJ SZLACHTA POLSKA ZAAKCEPTOWANA JAKO DWORIANIE PRZEZ CARSKĄ BIUROKRACJĘ). Jako patrioci przywykli raczej do korzystania z patriotyzmu w charakterze użytecznych głupków dla władzy aktualnie silniejszej. Stanowili większość posłów sejmu rozbiorowego i pensje od ambasadorów cesarzy traktowali jako im się należące. Zanim upowszechniła się literatura i edukacja skłonni byli uważać się a potomków rzymskich legionistów , którzy zabłądzili w litewskich puszczach a swą ojczyznę Litwę czyli Polskę ich następcy traktowali jako głównie okolice Kraju Priwiślańskiego. Ich mentalność w sposób nieświadomie zamaskowany kultami Piłsudskiego lub klerykalizmów i ostatnio katastrofozamachi smoleńskiego udzieliła się bardziej mieszkańcom Polski wschodniej. Polacy zamieszkujący obecną Polskę zachodnią i duże miasta "odziedziczyli" mentalność raczej po Poznaniakach lub przedwojennej ludności tzw "Korytarza" Mimo zobowiązania Piłsudskiego w czasie wypuszczania z willi więzienia w Magdeburgu do Polski do nie włączania terenów zaboru pruskiego do tworzonego państwa polskiego Paderewski, gen Dowbor Muśnicki i Poznaniacy włączyli Poznańskie a Traktat Wersalski czyli prez. USA Wilson i gen Haller właczyli korytarz gdzie mentalność obciążona kołtunem litewskim i wadami "szlachty kresowej..." miała wpływy nie większe niż zupełnie żydowska (talmudycznie, marksistowsko lub sjonistycznie. W wyniku bardzo ogólnikowo wspomnianyh powyżej zjawisk mieszkańcy Polski zachodniej nie kojarzyli tak gotówkowych kiełbasek wyborczych preessimusa z oceną lub ignorancją oceny jego starań o nadane sądowej mocy jego (podobnie jak wawelskiego bliźniaka) kręgom podejrzeń i oceną leninowskiej polityki kadr i kompromisów oraz negatywnych selekcji pasożytniczych kadr. Poza wpływami "sieci parafii" istotne znaczenia dla wyborów mogły mieć kadry katolickich uniwersytetów preferowane we wszystkich dziedzinach przez słupy dialektyczne PiS, które bardziej są zadomowione w Polsce wschodniej. Prezessimus może przypuszczać, że głupota i naiwność jego przeciwnikow w UE nie będzie mniejsza niż liderów "totalnej opozycji" w kraju i za główne siły "wolności" będą uważać sekspolityków i liberalizm pasozytniczy nie wyobrażający sobie możliwości zbiorowych przestępstw urzędniczych i zbiorowych kłamstw do jakich jest zdolny jego system pasożytnictwa pomarksistowskiego z nadbudową judeokatolicką. Silna grupa białoczerwonego kultu pod wodzą mateczki narodu prezessimusa ( godnej matkowania jak Rydzyk ojcostwa) zbratanej z prezessimusem winą urzędniczego przestępstwa przeciw wyrokowi Trybunalu Konstytucyjnego nawet nie potrzebującej profilaktycznego ułaskawienia kornchauzerowskiego Dudy jak Mariusz Kamiński za gruntowy ziobrohak na Lepera i solidarnego z nim Giertycha może znajdzie w UE wdzięczne pole działania wśród lewi i prawicowców
  • "Wybory do PE 2019"
    Dzięki Komitetowi Wyborczemu Normalny Kraj wziąłem udział w pracach Obwodowej Komisji Wyborczej nr 9 w Supraślu. Było to bardzo cenne doświadczenie. Spośród 1001 osób uprawnionych do głosowania w wyborach wzięły udział 483 osoby (frekwencja 48,25 %). Spośród nich 198 głosowało na kandydatów PiS (40 %).
    35 osób (7,24 %) oddało głos na kandydatów Konfederacji, do których i ja się zaliczam. Zrobiłem to z przyczyn pragmatycznych, a nie ideowych. Obiecałem to mojemu młodemu przyjacielowi z Rawy Mazowieckiej Bartoszowi, który bardzo się zaangażował w działalność Konfederacji, a wcześniej Młodzieży Wszechpolskiej. Próbowałem mu uświadomić, że może się zawieść, ale młodość ma swoje prawa do błędu.
    W wyborach do Parlamentu Europejskiego w Supraślu głosowało głównie starsze pokolenie. W skali kraju nie głosowało 70 % młodego pokolenia. Nie mam informacji na ten temat z Supraśla, ale warto wziąć to pod uwagę, planując długofalową strategię polityczną, a nie tylko wyborczą. Wybory to tylko klucz do uzyskania władzy. Marzenia o wygranych wyborach bez zbudowania zaplecza politycznego należy odłożyć do lamusa. Można jednak je stworzyć, nie budując całkowicie od podstaw. Trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić.
    To treść krótkiej relacji z mojego udziału w wyborach.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031