Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
75 postów 0 komentarzy

Okiem Suwerena

Janusz Sanocki - Spostrzeżenia parlamentarzysty

Po co - komu służy - jest wojna w Syrii

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Każda przyczyna ma swój skutek i każdy skutek ma swoją przyczynę. Po co jest - komu służy - wojna w Syrii.?

Po co jest – komu służy - wojna w Syrii?

Jak wiadomo „każda przyczyna ma swój skutek i każdy skutek ma swoją przyczynę.”

Tocząca się zatem od 6 lat niszcząca wojna domowa w Syrii – też.

Ba, ale oprócz przyczyn są także cele. Wojna nie tylko miała jakieś przyczyny, ale dla jakichś celów została wywołana i trwa.
Ktoś przecież przez te 6 lat zaopatruje w broń rebeliantów i ktoś ich wspiera korzystając na tym konflikcie. I któż to taki mógłby być?

Szukając odpowiedzi na tak postawione pytanie nie trzeba być jakimś Sherlockiem Holmsem, żeby zauważyć z kim graniczy Syria i z kim od połowy ubiegłego wieku kilkakrotnie wojowała?

Państwem, z którym Syria kilkakrotnie była w stanie wojny jest Izrael.

Syria uczestniczyła we wszystkich wojnach toczonych przeciwko Izraelowi przez państwa arabskie.

W „wojnie sześciodniowej” stoczonej w 1967 r. Syria straciła na rzecz Izraela Wzgórza Golan, których większości do dziś nie odzyskała. Stąd do dziś nie doszło do zawarcia układu pokojowego między tymi państwami.

Do 2011 r. reżim Al-Asada udzielał pomocy Hezbollachowi i Hamasowi - organizacjom prowadzącym przeciwko Izraelowi akcję terrorystyczną. Udzielałby tej pomocy pewnie w dalszym ciągu, ale spotkały go własne kłopoty w postaci wojny domowej.

Czy w tej sytuacji można się dziwić, że Al-Asad jest dla Izraela i dla wspierających go Stanów Zjednoczonych „złym chłopcem” i że potęga światowa jaką są USA są politycznie po stronie rebeliantów?

Kiedy wydawało się, że reżim Asada padnie do gry włączyli się Rosjanie, którzy (po tym jak odzyskali w 2014 strategiczny Krym) w 2015 r. założyli w Syrii bazę lotniczą i skutecznie wsparli działania armii wiernej prezydentowi.

Od tamtego czasu losy wojny zdają się przechylać na stronę rządu.

I oto kilka dni temu miasto znajdujące się na terytorium zajętym przez rebeliantów zostało ostrzelane pociskami zawierającymi trujący gaz.

Do użycia broni chemicznej doszło w Syrii już wcześniej - w 2013 r. Wówczas ONZ zarządziła opróżnienie magazynów syryjskiej armii z broni tego typu. Pociski chemiczne wywożone były w 2014 r. statkami duńskimi i norweskimi. Widocznie jednak nie wszystkie usunięto.

Tymczasem wtorkowy atak chemiczny na miasto zajęte przez rebeliantów wywołał zrozumiałe oburzenie opinii światowej. Ten skutek był łatwy do przewidzenia.

USA natychmiast oskarżyły o to reżim Asada, nie przedstawiając jednak żadnego dowodu. Zanim cokolwiek mogłoby zostać wyjaśnione prezydent Trump wydał rozkaz zbombardowania lotniska i bazy syryjskiej armii rządowej.

W piątek nad ranem na bazę znajdującą się na terytorium Syrii spadło 59 amerykańskich rakiet „Tomahawk”, zginęli wojskowi i cywile, zniszczono magazyny i sprzęt.

Syria jest niepodległym państwem, członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Syria nie zaatakowała USA, Stany Zjednoczone nie prowadzą z tym państwem wojny, nie zostały także upoważnione do ataku przez ONZ.

A jednak zaatakowały suwerenne państwo na podstawie podjętej jednoosobowo decyzji prezydenta Trumpa.

Nawet wśród amerykańskich polityków decyzja ta wzbudziła protest. Senator Rand Paul uważa że Trump powinien był uzyskać zgodę Kongresu.

No i nie bez znaczenia jest fakt, że nikt nie przedstawił żadnych dowodów, że za atakiem chemicznym stały syryjskie siły rządowe.

Werdykt błyskawicznie wydał sam prezydent USA.


Reżim Asada jest zapewne niesympatyczny, jak każdy reżim.

Ale jeśli do odpalenia rakiet na suwerenne państwo, bez decyzji ONZ, wystarczy błyskawiczna decyzja jednego gościa w Waszyngtonie, to ja zacząłbym się bać.

Nic dziwnego, że nasz prezydent szybciutko w te pędy poparł działania tego gościa.

A nasza potężna armia dowodzona przez swego ministra aż się pali do udania tam gdzie trzeba. Naturalnie by bronić pokoju i nieszczęśliwych syryjskich cywilów bombardowanych tomahawkami… tfu co ja plotę, oczywiście chemikaliami przez złego Asada i jeszcze gorszego Putina.

Nawiasem mówiąc dziwię się, że nasze media nie ustaliły, że za wybuchem gazu w Świebodzicach stoi Putin.

To by przecież bardzo pasowało do układanki.



Janusz Sanocki – Poseł
 

KOMENTARZE

  • Panie pośle
    Rządy polskie ponoć demokratyczne też do sympatycznych nie należą , bo mają naród przynajmniej polski głęboko w tyle i robią co dla rządzących i ich zleceniodawców wygodne i przynosi korzyść.
  • a tak na marginesie
    Proszę powiedzieć, czy choćby w kuluarach dyskutujecie o smugach chemicznych?
  • duda to koszmar
    Służalczy jak pies wobec pana. Rozum takiemu zbędny, a przyzwoitość, samodzielna ocena sytuacji to pojęcia nieznane, ważne tylko aby jak maszyna wykazać swoją służalczość. Tfuuu.
  • @@@! zdjęcia pokazują sianie demokracji przez zachód i USA.
    https://cdnpl1.img.sputniknews.com/images/508/94/5089474.jpg https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/522/59/5225937.jpg Sztab Generalny Rosji powiedział, gdzie terroryści szykują ataki chemiczne. Sztab Generalny Rosji powiedział, w jakich rejonach Syrii terroryści szykują ataki chemiczne. Według naszych danych, bojownicy przewożą na teren Chan Szajchuna, lotniska Djira, wschodniej Guty i zachodniego Aleppo substancje trujące — przekazał rosyjski sztab generalny. Putin: Będą nowe prowokacje z bronią chemiczną w Syrii. Rosja posiada informację, że w innych rejonach Syrii, w tym m.in. na terytorium Damaszku, przygotowywane są prowokacje z bronią chemiczną - powiedział prezydent Rosji Władimir Putin.

    — Dostaliśmy informacje z różnych źródeł, że podobne prowokacje, a inaczej ich nazwać nie mogę, są szykowane w innych częściach Syrii, w tym m.in. na południowych obrzeżach Damaszku, gdzie planowane jest ponowne podrzucenie jakichś substancji chemicznych i zrzucenie winy na oficjalny syryjski rząd — poinformował Putin na konferencji prasowej dla dziennikarzy. Ps..Nie ważne są dowody..ważne jest komu wierzy tłum. Nie trzeba być prezydentem Putinem żeby to wiedzieć. Trzeba wiedzieć jak prowokatorów skutecznie zniszczyć. Powtórka z Iraku. ale USA nieco zmodyfikowali metodę. Wcześniej najpierw przedstawiali "dowody", że Husajn ma broń chemiczną (której nie znaleziono), a dopiero potem zaatakowali. Teraz USA uznali, że najpierw podrzucą broń chemiczną do Syrii, żeby im nikt nie zarzucił, że tam takiej broni nie ma.
    Oczywiście wszelkie międzynarodowe śledztwo po takim ataku chemicznym jest wykluczone, a dowody, że to zrobił Asad całkowicie tajne. Tylko pytanie po co Asad miałby używać broni chemicznej, skoro jego wojsko odnosi sukcesy i skutecznie wypiera terrorystów? I co ciekawe w ataku bronią chemiczną giną cywile, a nie terroryści. Co Asadowi daje śmierć cywilów? To proste pytania, ale zdaje się, że mało kto je zadaje. Jaki w tym przerzucie jest udział specjalistów amerykańskich służb? Wystarczy przypomnieć zeszłoroczne tragiczne wydarzenia z Turcji, gdzie niezależni antyerdoganowscy deputowani ujawnili (obok Kurdów) dostarczanie broni chemicznej ISIS przez Turcję.
    www.rt.com/news/335069-kurds-turkey-syria-rebels-sarin USA nie pozostaje nic innego jak spróbować kolejnej. Padnięcie podczas terrorystycznego napadu tylu rakiet w morze, może świadczyć, że w dość dużym stopniu sprawdziły się rosyjskie systemy zagłuszania elektronicznego. Z jednej strony to ostudzi kolejną próbę nalotów, z drugiej PENTAGON będzie chciał się zemścić. To kolejna porażka (po 2 krotnym wyłączeniu USS Donald Cook) jednak tym razem w warunkach bojowych.
  • @@@!
    Nie było żadnego ataku gazowego, a tym bardzie sarinu. Gdyby tam był sarin, to wszyscy ratownicy i lekarze już dawno by nie żyli.
    Białe hełmy na miesiąc przed tą ostatnią pokazówką wypuściły do netu film z ćwiczeniami obrony p.chem w tym samym miejscu, gdzie rzekomo niedawno był atak chemiczny kilka dni temu. Otóż na tych ćwiczeniach występowali oni w prawidłowych ubiorach ochronnych, z maskami tlenowymi, a podczas rzekomej akcji ratunkowej są ubrani w zwykłe kombinezony, pracują bez rękawic i w maskach p.gaz lub p.pyłowych, które nie chronią przed sarinem. Dziennikarze w zwykłych ubiorach i w maskach p.pyłowych, a turecki "ekspert" w zwykłym ubraniu, w klapkach na bosych stopach, w masce p.pyłowej pobiera próbki ziemi z miejsca, gdzie miała uderzyć bomba chemiczna.
    Dzisiaj nikt by z nich nie żył, gdyby tam był sarin. Ratownicy przeszkoleni w obronie p.chem nigdy by nie weszli na teren po ataku chemicznym ubrani w zwykłe kombinezony i nie pracowaliby gołymi rękami. Dziennikarze może byliby dostatecznie głupi, żeby wleźć tam tak ubrani, ale chyba ratownicy by na to nie pozwolili?
  • Czyli jak zawsze
    Chodzi o kasę, władzę i własne interesy. Jak chyba w większości przypadków wojen.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930