Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
75 postów 0 komentarzy

Okiem Suwerena

Janusz Sanocki - Spostrzeżenia parlamentarzysty

Broniarz wiecznie żywy. ZNP - też!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przez nasz kraj przetoczyła się fala strajku nauczycieli ogłoszonego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Przewodniczący ZNP – Sławomir Broniarz – jest twarzą tej organizacji od tak dawna, że w zasadzie stał się swego rodzaju ikoną związku.

Broniarz wiecznie żywy

Przez nasz szczęśliwy kraj przetoczyła się fala strajku nauczycieli ogłoszonego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Przewodniczący ZNP – Sławomir Broniarz – jest twarzą tej organizacji od tak dawna, że w zasadzie stał się swego rodzaju ikoną związku.

Kiedy myślę: „Związek Nauczycielstwa Polskiego” pojawia mi się przed oczyma (duszy) wąsata twarz Broniarza.
Przewodniczącym ZNP został pan Sławomir w roku 1998, a więc rok przed wprowadzeniem gimnazjów.

Pod jego przywództwem Związek protestował wówczas przeciwko reformie Buzka, tak jak teraz protestuje przeciwko jej cofnięciu przez rząd PiS-u. Czyżby nauczycielscy związkowcy przekonali się do gimnazjów?
Ależ skąd! Chodzi o to, że każda reforma, każda zmiana wywołuje niepewność i niesie z sobą konieczność zmiany miejsc. Niegdysiejsi nauczyciele podstawówek w roku 1999 musieli się przenieść do gimnazjów.

Nie było wiadomo, kto zostanie dyrektorem nowego tworu, kto zajmie jakie miejsce? Zmieniały się role, zmieniały programy nauczania, trzeba było jakoś odnaleźć się w nowej sytuacji. A wiadomo, że ludzka natura jest raczej konserwatywna i lubi kroczyć utartymi ścieżkami. Zmiany – tak samo w roku 1999, jak i teraz - niosą niepewność.

A skoro część ludzi się obawia „nowego” to łatwo ich wykorzystać do protestu i właśnie z tej sytuacji korzysta ZNP i jego lider Sławomir Broniarz.

Jest jakiś polityczno-społeczny potencjał, można zrobić zadymę to się ją zrobi żądając przy tym podwyżek płac dla nauczycieli, bo przyciśnięty do ścianki rząd może być skłonny ustąpić, dać parę złotych więcej i wówczas związek zawodowy odtrąbi sukces.

No dobrze, a argumenty przeciw reformie – które dzisiaj przytacza Broniarz?

A tam! Chyba nie jesteście Państwo tak naiwni, żeby w nie wierzyć. Dokładnie przeciwne argumenty przytaczał 19 lat temu, kiedy protestował przeciwko wprowadzeniu gimnazjów.

Można tych „argumentów” w ogóle nie słuchać, bo nic nie są warte.

Dla pociechy moich Czytelników – nauczycieli, powiem że dokładnie tak samo zachowują się dzisiaj wszystkie związki zawodowe. Z każdego rządu czy samorządu starają się wydusić jak najwięcej przywilejów i pieniędzy.
Powie ktoś – to naturalne działanie związków zawodowych. Otóż nie bardzo.

W takich Niemczech związki zawodowe są poważnym partnerem przedsiębiorców i bardzo często ograniczają swoje żądania, żeby nie zniszczyć własnej firmy, która ich żywi, ubiera i karmi. W Polsce, w której etos dobra wspólnego został zniszczony jak chyba nigdzie indziej, taka postawa dzisiaj nie występuje.

Kilka lat temu rozmawiałem z przewodniczącym ważnej sekcji branżowej NSZZ „Solidarność”, który zapalił się do idei zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Odbyliśmy dwie rozmowy – raz ja pojechałem do niego na Śląsk, a potem on przyjechał do mnie omówić szczegóły.

I już na koniec, przy obiedzie zapytał mnie: „No dobrze, ale powiedz Janusz co moi ludzie będą z tego mieć?”

I tu się sprawa rypła.

No bo co będą mieli związkowcy sekcji takiej to a takiej, z tego, że ich kraj będzie lepiej rządzony? Czy za to dostaną jakieś posady radach nadzorczych? W spółkach skarbu państwa? Albo czy lepiej wybrany Sejm przyzna im wyższe emerytury? (Oczywiście wszystko to kosztem pozostałych obywateli).

Ponieważ za dobrem wspólnym, nie stoi żadna kasa, którą można by związkowcom od razu sypnąć w kieszenie, a raczej odwrotnie – dobrze rządzone państwo – natychmiast powinno im poodbierać nadmierne przywileje, nieznane w żadnym innym systemie – to związkowcy żadnych poważnych reform nigdy nie poprą.

No dobrze – zapyta ktoś – a poparcie Solidarności dla PiS? Co za to dostali?

A na to pytanie to już Państwo musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja nie byłem przy negocjacjach.

Konduktor pociągu, którym wracaliśmy ostatnio z Warszawy wdał się w rozmowę ze mną. „

Wie pan co – mówi do mnie – pierwsze co bym zrobił to wyrzucił na zewnątrz te 18 związków zawodowych, które obsiadły PKP”.

Jak się okazuje zdrowy rozsądek nie całkiem nas opuścił.

Janusz Sanocki - Poseł

KOMENTARZE

  • @Autor
    To bardzo trafne spostrzeżenia. Znikną gimnazja, a wraz z nimi stracą pracę dyrektorzy i wicedyrektorzy tych szkół. Gdzie dostaną pracę oni oraz nauczyciele zatrudnieni w gimnazjach? To problem organu prowadzącego szkoły czyli gminy lub powiaty. To od nich należy wymagać, aby nauczyciele byli zatrudnieni w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

    MEN zrobił tutaj bardzo dobrą rzecz, a mianowicie ograniczył możliwości przydzielenia dyrektorowi dodatkowych godzin zatrudnionym nauczycielom w szkołach. Czyli niejako wymusił przepisami zatrudnianie nauczycieli, bowiem zwiększy się liczba uczniów w tych szkołach. Dyrektor jednak ma swobodę działania i dlatego pracownicy likwidowanych szkół mogą żyć w niepewności. Tak samo było przy tworzeniu gimnazjów. Dyrektor mógł zatrudnić w gimnajum nauczyciela ze szkoły podstawowej, ale mógł zatrudnić też nową osobę.

    Czy zmiany działają na ludzi frustrująco czy też odwrotnie? Wydaje mi się, że to zależy indywidualnie od każdego człowieka. Każda zmiana podstawy programowej w nauczaniu danego przedmiotu coś zmienia. Były takie, które obniżały ten poziom i wtedy było łatwiej. Te obecne podwyższają i mogą się niektórym nie podobać. Choć uważam, że powinno być ich mało. Wiele razy słyszałam jak to nonsensownie okraja się program nauczania.

    Problemem u nas ze związkami zawodowymi jest ich historia i przez to są rozgrywane politycznie. Nie też jest popularna przynależność do związków zawodowych. ZNP jawi się jako relikt postkomunistyczny, a "Solidarność" jako nowy twór założony przez obecnego przewodniczącego.
    A ZNP jest związkiem z 1930 roku, reaktywował się w 1945 roku, działał w PRL-u i działa do dziś. Obecną "Solidarność" założył Lech Wałęsa w 1989 roku.

    Co ludzie będą z tego mieć (związkowcy)? No, niestety historia nas nauczyła, że bycie związkwcem to trampolina do stanowisk politycznych i innych. Trzeba z tym zerwać, ale na to trzeba czasu. Tworzenie takich związków zawodowych, jakie przytacza kolejarz jest faktem. To powoduje jak sam mówi wiele trudności i w gruncie osłabia działalność związków zawodowych.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930