Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
69 postów 0 komentarzy

Okiem Suwerena

Janusz Sanocki - Spostrzeżenia parlamentarzysty

Sędziowie są z Marsa a sędziny... z Wenus

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Podczas kiedy cała Polską wstrząsają informacje o warszawskim giga-przekręcie „reprywatyzacyjnym” - w Warszawie zbiera się nadzwyczajny Kongres Sędziów.

Sędziowie są z Marsa a sędziny... z Wenus. Wszyscy z Kosmosu.


Podczas kiedy cała Polską wstrząsają informacje o warszawskim giga-przekręcie „reprywatyzacyjnym” - w Warszawie zbiera się nadzwyczajny Kongres Sędziów.

Kongres z udziałem wielu znanych „autorytetów” sędziowskich, wszystkich tych Zolli, Stępniów, Rzeplińskich -zebrał się bo władza ustawodawcza i wykonawcza zaczyna dobierać się sędziom do skóry.

Prezydent, odmówił bez podania przyczyny, zaprzysiężenia sędziów wybranych przez Krajową Radę Sądownictwa, sejmowa większość wybrała nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego – takich, którzy nie podobają się obecnemu prezesowi Rzeplińskiemu.

W sejmowej Komisji Sprawiedliwości padają głosy o konieczności zmian - wprowadzenia jakiejkolwiek obywatelskiej kontroli nad skorumpowanym do kości wymiarem sprawiedliwości.

Podczas wysłuchiwania sprawozdania prezes Sądu Najwyższego Pani Sędziny Małgorzaty Gersdorf – sam podniosłem sprawę odpowiedzialności sędziów, którzy wydali wyroki uznane następnie przez Trybunał w Strasburgu za naruszające prawa człowieka.

Zażądałem, żeby Sąd Najwyższy i Krajowa Rada Sadownictwa prowadziły rejestr sędziów, którzy swoimi wyrokami naruszyli prawa polskich obywateli i żeby ci „zacni” ludzie - ponosili potem odpowiedzialność za swoje złośliwe i bezprawne wyroki.

Odpowiedzialność materialną.

Jeśli urzędnik narazi swoimi decyzjami interes obywatela powinien ponosić za swoje szkodliwe decyzje odpowiedzialność.
Sędzia, który w tak oczywistych sprawach jak np. prawo do swobodnej wypowiedzi działa przeciwko obywatelom i skazuje np. dziennikarza za krytykę władzy, powinien ponosić za swoje decyzje odpowiedzialność.

Zdarza się przecież, że Trybunał w Strasburgu wydaje potem werdykt, skazuje Rzeczpospolitą na wypłacenie odszkodowania, a ów sędzia śmieje się z tego w głos, bo nie on za to płaci.

Piszę o tym nie na podstawie teorii, ale własnego doświadczenia. Mam na koncie dwa wygrane wyroki w Strasburgu i wiem dokładnie jak haniebne i jawnie bezprawne były wyroki wydane przez polskie sądy.

Potem Rzeczpospolita wypłaciła mnie i moim koleżankom z redakcji „Nowin Nyskich” odszkodowania, ale sędziowie, którzy tę sytuacje świadomie spowodowali, nie ponieśli żadnej odpowiedzialności.

A przecież takich spraw są tysiące – Polska jest jednym z państw najczęściej uznawanych w Strasburgu za winne naruszenia praw człowieka i potem wypłaca odszkodowania za to, że polscy sędziowie są ustrojowo zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Uważam, że sędziowie którzy wydali niesprawiedliwe wyroki uznane potem w Strasburgu za łamiące prawo, powinni odpowiadać za swoje postępowanie dyscyplinarnie.

Mój wniosek i głos w tej materii zauważył Rzecznik Praw Obywatelskich, który skierował do przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości wniosek powołania specjalnej podkomisji, która monitorowałaby procesy strasburskie.

Rzecznik co prawda uważa, że mój wniosek żeby to sędziowie odpowiadali materialnie za te wyroki - może naruszać „niezawisłość sędziowską”, ale zgadza się przynajmniej z tym, że to z budżetu sądów powinny być wypłacane odszkodowania, a nie z budżetu Ministerstwa Spraw Zagranicznych – jak to się dzieje do tej pory.

Dobre i to na początek, chociaż ja nie zamierzam ustąpić i będę dążyć do tego, żeby jednak sędziowie odpowiadali za naruszenie dyscypliny i łamanie prawa i do wprowadzenia nadzoru nad działalnością sądów i sędziów.
Dotąd bowiem takiej odpowiedzialności nie ma.

Sędziów usytuowano w ustroju Rzeczpospolitej po roku 1989 tak jakby byli jakimiś ludźmi z innych planet. I oni – co najgorsze – uwierzyli w to, że przysługuje im jakiś status nadludzi, którzy z niczym się nie muszą liczyć – ani z prawami ludzkimi, ani boskimi.

Dlatego właśnie tak ich oburzają, na razie te całkowicie niewielkie działania – jakie podejmuje Sejm i Prezydent, które maja sprowadzić funkcjonariuszy w togach na ziemię, do ludzi.

A co do tego ma afera „reprywatyzacyjna z Warszawy”?

A jak Państwo myślicie? - Czy gdyby w Polsce wymiar sprawiedliwości i sądy działały uczciwie to czy taka afera byłaby w ogóle możliwa?

 Janusz Sanocki – Poseł  

KOMENTARZE

  • ------NIE RZĄD stoi NIEsądem
    http://aferyprawa.eu/
  • Czy rzepicha trybunalska
    wypowiedziała się kiedykolwiek na temat usankcjonowanej prawnie lichwie w Polsce ?
    Czy w/g tych "zapracowanych" sędziów /?/ Ta LICHWA JEST ZGODNA Z KONSTYTUCJĄ KWAŚNIECKĄ ?
  • "Sędziny"
    Sędziny - to są żony sędziów! Czy nawet tu nie można po polsku? q... j... m
  • Pełna zgoda, ale
    należy zacząć od zlikwidowania - całkowicie - wszelkich immunitetów, za które chowają się wszelkiej maści przestępcy. Ludziom uczciwym jest immunitet zbyteczny.
  • A bo Pan Posel nie wie, w jakim kraju zyje.
    Dlatego bzyka o jakis abstrakcjach demokracjach, podziale wladzy, odpowiedzialnosci urzedniczej emmpstyremmmbzdrem....
    Wi edokaldnei czym sa sedziowie w Polsce pani Sedzia Sadu Najwyzszego mowac do zebranego talatjstwa w togach...cyt
    Wy jestescie kasta!!!!! Szczegolnie wazna kasta.....
    Widzisz Januszu...zyjesz w ustroju kastowym....pariasie jeden....nawet o tym nei wiedzac , mimo ze reprezentujesz pariasow....i wlasnie co z tego:-)))))
  • "Oburzenie" jak przedawkowaniem Pawulonu leczenie
    Może to ułatwi gruntowe ziobrohaki korzystne dla prezesa i kultu smoleńskiego ale może cofać do banderfyzacji nie tylko Ukrainy za pomocą miliardów Dudy i życzliwości Kuchcińskiego,Pawła Kowala a dawniej Onyszkiewicza i Sariusza Wolskiego
  • @bodziopl 20:05:50 - dodatkowe zarobki dla żon sędziów
    By odróżniać, czy to sędzia podstawia na dniowkę roboczą do sądu swoją żonę, czy jest to zatrudniony pracownik o płci żeńskiej, s.j.p. powinenien wprowadzić inne nazwy.

    np.

    Pani sędzia, albo;

    sędziowa, by nie mylono z sędziną czyli żoną sędziego.

    Albo słowo sędzia pochodzące od czynności zawodowej "sądzić", zmienić na sądny. Wtedy sądząca kobieta miałaby nazwę sądna, a żona sądnego posłana przez niego do pracy w zastępstwie, nazywała by się pani sądnowa, lub krótko sądnowa.
  • @@@!
    Jaki: "Nie byłoby afery reprywatyzacyjnej, gdyby nie skandaliczne decyzje sędziów, którzy 'klepali' wszystko"....Marzeniem posłów opozycji byłoby to, by minister Ziobro nie pełnił już swojej funkcji, ponieważ wiedzą, że nie będzie taryfy ulgowej dla każdego, kto łamie prawo
    — powiedział w „Kwadransie politycznym” (TVP1) wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.
    Posłowie opozycji marzyliby, żeby takiej osoby nie było, żeby było jak za czasów Amber Gold czy jak w przypadku rządów PO w Warszawie
    — dodał polityk.
    Patryk Jaki odniósł się również do wniosku o wygaszenie mandatu poselskiego Zbigniewa Ziobry.
    Czym innym jest prokurator, a czym innym Prokurator Generalny, który nie pełni na co dzień funkcji prokuratora, ale sprawuje nadzór. (…) Widać, że jest to akcja wymierzona w jedną osobę, która chce twardo walczyć z przestępczością i tego obawiają się posłowie opozycji
    — wyjaśnił wiceszef resortu sprawiedliwości.
    W rozmowie pojawił się również temat ataków na Polaków, do jakich dochodzi w Wielkiej Brytanii.
    Polacy należą do najbardziej pracowitych ludzi na świecie, często najlepiej wykształconych. (…) Polacy nie boją się pracy i być może to tak denerwuje pewną grupę ludzi
    — zaznaczył Jaki. Jaki skomentował też powołanie komisji śledczej ws. Amber Gold.
    Komisję sejmową powołuje się, gdy państwo nie daje rady, a w tym przypadku państwo nie dawało rady. Ludzie byli ordynarnie okradani
    — zaznaczył.
    Należy ustalić, co się działo, a naszym rodakom należy się taka wiedza
    — dodał.
    Nie zabrakło również komentarza dotyczącego środowiska sędziowskiego.
    Na niektóre rozstrzygnięcia trzeba czekać kilka lub kilkanaście lat, nawet na najprostsze. To jest temat, który powinien zając sędziów. (…) Dlatego uważamy, że należy oczyścić środowisko sędziowskie. W ciągu dekady tylko kilku sędziów opuściło ten zawód. Jak widać, korporacja b. dobrze się broni, mimo że zawód sędziowski był targany wielkimi skandalami
    — powiedział wiceminister sprawiedliwości.
    Nie byłoby afery reprywatyzacyjnej, gdyby nie skandaliczne decyzje sędziów, którzy – przepraszam za kolokwializm – „klepali” wszystko
    — dodał Patryk Jaki. Ps...Gonić do upadłego bolszewików Rzępolińskich i innych zdradzieckich zdegenerowanych funkcjonariuszy Porozumienia Oszustów. Gonić aż sami zaczną błagać coby ich pozamykać w więzieniu.Rozgonić prawniczą mafię. Dla nich jest tylko jeden dobry program: CELA+...czy dla Kruk będzie CELA +?, czy nic nie da się zrobić ? Czy coś wiadomo na ten temat ? Od każdego Polaka Kruk dostała po złotówce !? Reprywatyzacja? To jawna mafijna grabież. Mieszkańcy kamienic, bandycko rugowani, muszą otrzymać wysokie odszkodowania bezpośrednio ze środków zlicytowanej mafii.
  • @@@!
    Jan Śpiewak o sędziach, którzy umożliwiali „czyszczenie kamienic”: Brali po 2 tys. zł za załatwienie formalności własnościowych. To żałosne. Ciężko mi uwierzyć, że sądy ustanawiały kuratorem kamienicy osobę w wieku 100-120 lat, tylko dlatego, że kierowały się niewiedzą lub lenistwem. Można znaleźć inne wytłumaczenie: sędziowie mieli z tego spore profity. Służby powinny sprawdzić, którzy sędziowie ustanawiali takich kuratorów.
    – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jan Śpiewak, lider stowarzyszenia „Miasto jest nasze”.
    wPolityce.pl: Coraz głośniej mówi się dziś o udziale sędziów w aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie.
    Jan Śpiewak:Przypominam sobie sprawę, dotyczącą procesu gangu wołomińskiego, gdzie zeznawał jeden z „żołnierzy”. Twierdził on, że sędziowie z wydziałów ksiąg wieczystych brali po dwa tysiące złotych za załatwienie formalności własnościowych w sądach. Ten świadek siedzi dziś w więzieniu, ale reszta jego kolegów wyszła zza krat. Ta kwota łapówki jest wyjątkowo żałosna i świadczy o tym, co dzieje się i działo w sądach. Ciężko mi uwierzyć, że sądy ustanawiały kuratorem kamienic osobę wieku 100-120 lat, tylko dlatego, że kierowały się niewiedzą lub lenistwem. Można znaleźć inne wytłumaczenie: sędziowie mieli z tego spore profity. Służby powinny sprawdzić, którzy sędziowie ustanawiali takich kuratorów. Słyszałem o kilku nazwiskach sędziów, ale nie posiadam w tej sprawie pełnej wiedzy. Wiem jednak, że jeśli potwierdziłyby się te informacje, to tacy sędziowie powinni być wykluczeni z zawodu. Drugą kwestią jest sprawa udziału sądów w aferze reprywatyzacyjnej, ale w kontekście linii orzecznictwa. Sądy same bowiem stanowiły prawo i umożliwiłyby te nieprawidłowości.
    Czyli te działania wymiaru sprawiedliwości miały często charakter systemowy?
    Oczywiście. Cała operacja reprywatyzacyjna w Warszawie polega na cofnięciu decyzji administracyjnych sprzed 70 lat. W ramach tych decyzji, ludzie kupowali i wynajmowali mieszkania z czynszami gwarantowanymi przez państwo. Te decyzje cofnięto, co wywołało określone skutki prawne dla tych lokatorów. Równie dobrze można by cofnąć decyzje sprzed 200 lat. Sądy łamały więc konstytucję i prawa lokatorów. Jest też bardzo ważny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który umożliwił „czyszczenie kamienic”. To wyrok uwalniający czynsze w Polsce. Wcześniej obowiązywała ustawa, zgodnie z której zapisami, można było podwyższać czynsze o 10 proc. w skali roku. Trybunał stwierdził jednak, że właściciel może podwyższać czynsze, ile tylko chce. Przecież Trybunał Konstytucyjny, zgodnie z wieloma wypowiedziami jego przedstawicieli, stoi rzekomo na straży konstytucji oraz praw obywatelskich.
    Stoi na straży, ale interesów jednego procenta społeczeństwa. Z jednej strony bowiem sądy oddawały kamienice w ręce podejrzanych ludzi, a z drugiej strony pozbawiły lokatorów ustawowej ochrony. Mamy więc sytuację, w której 40 tys. osób zostało wygnanych ze swoich domów. To kryzys humanitarny. Nie tylko w wymiarze warszawskim, ale także w kontekście innych miast w Polsce. Jeśli bowiem cofa się decyzje administracyjne sprzed kilkudziesięciu lat, to sądy powinny zadbać o gwarancje prawne i ochronę dla lokatorów. Nie można z dnia na dzień wyrzucać ludzi z mieszkań! Tymczasem sądy pozwoliły na pozbycie się lokatorów, pozostawiając lokatorów samym sobie. Mało tego. Sądy w postępowaniach reprywatyzacyjnych nie uznają też lokatorów jako strony w tych postępowaniach. Często tą stroną nie są nawet prawowici właściciele nieruchomości. Nie mają więc dostępu do dokumentów, nie mogą przedstawiać przed sądem swoich racji i tym sposobem nie są i nie byli w stanie przeciwstawić się działalności zorganizowanej mafii. Taka sytuacja jest jawnym złamaniem praw człowieka i obywatela. Tak dzieje się do dzisiaj. To atak wymiaru sprawiedliwości, a w szczególności sądów, na państwo. Sądy mają jednak obowiązek chronić interes społeczny, a prawa lokatorskie oraz podmiotowość stron tak w postępowaniu administracyjnym, jak i sądowym, składają się właśnie na ten interes społeczny.
    O tym właśnie mówię. Interes społeczny jest istotny dla sądów, ale tylko dla ochrony wąskiej grupy handlarzy roszczeń i cwaniaków. Jest to wszystko robione pod płaszczykiem „naprawy starych krzywd”. Tych krzywd nie można naprawiać tworząc nowe. Złamano porządek wynikający z idei państwa prawa i sądy, szczególnie administracyjne, uczestniczą w tym od wielu lat.
    Przy okazji afery reprywatyzacyjnej wróciła sprawa historii nabycia przez rodzinę Waltzów kamienicy w centrum Warszawy. To pewien symbol i wskazówka, że o procederze przejmowania nieruchomości przez niekoniecznie uprawnione osoby musiała wiedzieć prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.
    Osobą, która mogła popełnić w tej sprawie przestępstwo był wujek męża prezydent Warszawy. On jednak nie żyje, więc i postawienie zarzutów wydaje się niemożliwe. Wujek Waltza był osobą, która kupiła tę kamienicę od złodziei. W 1948 roku miał zostać wykreślony z hipoteki tej kamienicy, ale nigdy do tego nie doszło. W Polsce zaczynał się stalinizm i nikt nie myślał, że kiedykolwiek powróci do Polski własność prywatna. W latach 90., korzystając z faktu, że jego nazwisko wciąż figuruje w hipotece, zgłosił się po odbiór tej nieruchomości. Kamienicę oddano w ręce m.in. w ręce rodziny Waltzów. Szybko jednak dowiedzieli się o tym lokatorzy kamienicy i założyli stowarzyszenie, które postanowiło się bronić. Tymczasem rodzina Waltzów natychmiast sprzedała tę kamienicę razem z lokatorami. Zachowanie pani prezydent jest więc moralnie niedopuszczalne. Moim zdaniem całe to postępowanie reprywatyzacyjne powinno być wznowione. Wracając do odpowiedzialności, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie kurczowo trzymała się swojego stanowiska?
    Będzie walczyła o stołek do końca. Jeśli bowiem go straci, to sprawa byłaby dla PO bardzo groźna. Platforma Obywatelska ma kilku prezydentów miast, którzy mogą obawiać się zarzutów prokuratorskich. Powstać mógłby efekt domina. Pamiętajmy też, że ratusz to gigantyczne „państwo”. Tysiące stanowisk, miliardy złotych na utrzymanie armii urzędników. Ogromne kadrowe i finansowe zaplecze PO. Utrata Warszawy przez Platformę Obywatelską mogłaby oznaczać upadek tej partii.
    Ostatni bastion?
    Tak, dobre porównanie. Tylko, że w murach tej twierdzy pojawiły się potężne wyrwy.
    Czy śledztwa prokuratorskie wyjaśnią sprawę warszawskiej reprywatyzacji?
    Nie. Potrzebna jest komisja śledcza z udziałem ekspertów, ruchów miejskich.
    A nie boi się pan, że komisja śledcza będzie tak upolityczniona, że głos lokatorów zagłuszy kłótnia polityków?
    A prokuratura nie jest upolityczniona? Na początek Najwyższa Izba Kontroli powinna przeprowadzić drobiazgową kontrolę w ratuszu. Nie wierzę w audyty prywatnych firm konsultingowych. Te niczego nie wykażą. Najbardziej demokratycznym wyborem dla gremium, które sprawę wyjaśni, będzie właśnie komisja śledcza. Niech ludzie dowiedzą się jak funkcjonowała Warszawa i polskie państwo w ostatnich latach. Rozmawiał Wojciech Biedroń... Ps...Jak na kastę specjalną, kastę nadludzi -homo sovieticus, to stawka niezbyt wygórowana. Mewki jednorazowo biorą więcej. Myślę, że te dwa tysiące nie dotyczą afery reprywatyzacyjnej, teraz w grę wchodzą wielkie pieniądze i wielkie nazwiska. No taki Hauser...umożliwił swoim orzeczeniem NSA "reprywatyzacje" budynków publicznych...w nagrodę miał dostać stołek w TK sic! warto te powiązania prześledzić i upublicznić! A wszystkie firmy zewnętrzne powinny ulec natychmiastowej likwidacji. Dzięki nim m.in. mamy i szpitale zadłużone po uszy. To skandal. Gdzie jest KOD? Dlaczego nie ma manifestacji? Bruksela oraz żydolewacka Komisja Weneryczna też milczy. Może trzeba donieść im aby wiedzieli? Łamane jest przecież prawo!. Demokracja niszczona! A kodziarze milczą! Do boju!!!
  • KONGRES SĘDZIOWSKICH ANALFABETÓW!
    https://lh3.googleusercontent.com/bYsx_oM9vu344AkCVk5Dw3i1MG-T-n1VpgkibRQ2dfSMBowv2D5q_KJ8lneyoBsqG6baJJs=s151
  • @@@!
    Nie wolno zapominać o prezesie Abrahamie Kaufmanie vel Rzeplińskim i o Bredzisławie Komorowskim ! Którzy jako nieliczni "swoje" pieniądze odzyskali w całości wraz z procentami i odsetkami ! W przypadku Rzeplińskiego to suma grubo powyżej 10 milionów złotych ! Podobnie w przypadku Komorowskiego ! Dziwne że nie ma nigdzie śladu ile rzeczywiście zostało przez nich wpłacone do kasy firmy Amber Gold ?!
  • @@@!
    PO kongresie, zamiast WYSOKI SĄDZIE,WYSOKA KASTO, zamiast PROSZĘ SĄDU, PROSZĘ NADZWYCZAJNA KASTO itp, itd, co za prymitywy zostają sędziami, zgroza!!!!
  • @@@!
    Lustracja z uwzględnieniem Zbioru Zastrzeżonego IPN. Ujawnić aneks WSI. Opcja ZERO! Elitarność sędziów nie wynika z inteligencji, umiejętności czy osiągnięć a wyłącznie z faktu przynależności do kasty. Dziadek z UB, ojciec sekretarz to i syn/córa nadzwyczajna i niezastąpiona. Nadzwyczajną kastę trzeba nadzwyczajnie potraktować. Nadzwyczajna kontrola skarbowa by wykazała, że nadzwyczajnie niektórzy powinni siedzieć i to zwyczajnie. Nie uda się udowodnić lewych dochodów.
  • @@@!
    Widać więc jak na dłoni, że konieczny jest "wariant turecki". Innego wyjścia już nie widzę. Potężne TORNADO w resorcie "sprawiedliwości".Na początek pełna LUSTRACJA i upublicznienie Aneksu. To właśnie Sądownictwo, prokuratury będące III władzą w państwie stała się instytucją mafijną. ONI a raczej UNE oczywiście wrzeszczą, że to koniec demokracji, itd. ale prawdy i faktów o których poniżej nie da się już zakrzyczeć. Oto i fakty: Wpadł na gorącym...
    Nie trzeba poświęcać wiele czasu, aby znaleźć przykłady skandali korupcyjnych z udziałem sędziów. Tych orzekających zarówno w „dawnych czasach”, jak i obecnie. Jest ich sporo. Natychmiast przypomniano chociażby historię z Kościerzyny, o której „Gazeta Polska Codziennie” pisała kilka miesięcy temu. Wydziałem karnym w tamtejszym sądzie kierował sędzia, którego wsypał biznesmen, mający problemy z prawem. Przedsiębiorcy groził surowy wyrok, więc poszedł na współpracę z policją i prokuraturą. Opowiedział między innymi właśnie o sędzim, którego sponsorował. W gotówce, robił nawet swoiste prezenty na święta Bożego Narodzenia. Oczywiście za korzystne rozstrzygnięcia oraz uniknięcie więziennej celi. „Chodzi pan na wolności od tylu lat” – takie słowa zarejestrowano podczas jednej z rozmów. Prawnik wpadł na gorącym uczynku, gdy przyjmował 10 tys. zł. W trakcie śledztwa wyliczono jednak, że łącznie przyjął kwotę dziesięć razy większą. Są zeznania, są nagrania, był nawet jeden wyrok skazujący (uchylony), a skompromitowany sędzia pozostaje sędzią zawieszonym w pełnieniu obowiązków. Dlaczego? Bo jego proces od ponad siedmiu lat nie może zakończyć się prawomocnym rozstrzygnięciem.

    Polacy im nie ufają..

    Zdumiewa – po obserwacji sobotniego kongresu – skąd bierze się tak doskonałe samopoczucie środowiska sędziowskiego. Zwłaszcza że na pewno nie są grupą zawodową cieszącą się zaufaniem Polaków, a przecież powinni być synonimem sprawiedliwości. Niestety, nie są. Dowodzą tego liczne badania opinii społecznej. I nie są „wyrwane z kontekstu” lub „incydentalne”, bo przeprowadzane cyklicznie w ostatniej dekadzie. Lipiec 2010 r.: periodyk „Na Wokandzie” napisał: „Niesprawiedliwa i nieefektywna – takie opinie o polskiej Temidzie przyniosło badanie opinii publicznej przeprowadzone na zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości”. I kontynuuje: „Zatrważającą informacją jest również przekonanie większości badanych o istniejącej w wymiarze sprawiedliwości korupcji (62,3 proc. pytanych), która, zdaniem ankietowanych, dotyczy przede wszystkim prokuratorów, adwokatów, ale i sędziów”. Styczeń 2013 r.: „Działalność wymiaru sprawiedliwości oceniana jest obecnie zdecydowanie gorzej niż ponad pięć lat temu. Od kwietnia 2007 r. odsetek negatywnych opinii wzrósł aż o 20 punktów procentowych” (cytat za Rp.pl). Wrzesień 2015 r., sondaż TNS Polska – aż 36 proc. ankietowanych uważa, że dzięki korupcji możliwy jest korzystny wyrok. Jeszcze marzec tego roku. Podczas konferencji „(Nie)świadomość prawna Polaków” zorganizowanej w Sądzie Najwyższym (przy współudziale Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, czyli tego, które zwołało sobotni kongres) przedstawiono druzgocące wyniki badań. Aż 10 proc. osób odpowiedziało „zdecydowanie tak” na pytanie, czy sądy są przekupne. Kolejne 47 proc. uznało, że „raczej tak”. A więc ponad połowa badanych uważa, że polscy sędziowie są skorumpowani! Czy może być bardziej wstydliwa ocena działań wymiaru sprawiedliwości? I nie ma znaczenia, ile jest w tym prawdy. Faktem jest, że sędziowie mają fatalną opinię. Może czas wreszcie na jakąś refleksję, a nie bajdurzenie o „nadzwyczajnej kaście ludzi”.

    Brali – to pewne.

    Nie możemy oprzeć się pokusie. Jeszcze raz (obiecujemy – ostatni) słynny cytat: „w Polsce nie ma i nie było, nawet w dawnych czasach, korupcji w sądach”. Niby znany już od kilku dni, a jednak ciągle robi wrażenie. Jest tak oderwany od rzeczywistości. Są bowiem liczne przykłady sędziów, którzy wzięli ordynarną łapówkę lub swoimi działaniami (na granicy prawa lub wręcz z jego złamaniem) umożliwili komuś osiągnięcie konkretnej korzyści. Nawet jeśli nie znaleziono dowodów korupcji, to chyba ostatni naiwny mógłby uwierzyć, że korzyść umożliwiono jedynie z dobroci serca. Najwstydliwszy (chyba) przykład miał swego czasu miejsce na Dolnym Śląsku. Tam sędzia został oskarżony o przyjęcie łapówki od gangsterów. Kasa? – nie. Samochód? – nie. On żądał czegoś nietypowego. Darmowych spotkań z prostytutką. I jego życzenie zostało spełnione. Mężczyzna został wprawdzie uznany za winnego i skazany, ale zaskarżył orzeczenie. Wyroku drugiej instancji już nie poznał. Zmarł. Jest jeszcze inny problem. Długotrwałość postępowań (dyscyplinarnych i karnych) wobec skompromitowanych sędziów. Nierzadko trwających latami. I konsekwencja w działaniu oraz pozbywaniu się „czarnych owiec”. W maju Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało „GPC”, że w zeszłym roku do sądów dyscyplinarnych – sądów apelacyjnych – „wpłynęło 35 wniosków o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej”. Jedna uchwała (!!!) na to pozwalała, jedna była odmowna, ale wydano aż „20 zarządzeń o odmowie przyjęcia wniosków”. Z powodu błędów formalnych lub bezzasadności. Pozostałe nie zakończyły się prawomocną decyzją. Poza tym w 2015 r. wymierzono „3 kary dyscyplinarne złożenia sędziego z urzędu”. Przypominany – prawników wydających wyroki jest ponad 10 tys. Sędziowie uwielbiają mówić o niezależności. Czas, aby wreszcie zajęli się poprawą swojej wiarygodności w oczach Polaków. Nie kolegów z branży.
  • @@@!
    Rzadko który sędzia jest tak pazerny i jednocześnie ograniczony, że bierze bezpośrednio " do łapy " gotówkę od samego zainteresowanego. W większości wypadków odbywa się to poprzez tzw. " załatwiaczy sądowych " co jest tajemnicą poliszynela , którzy naturalnie doliczają swoja marżę. Nie od rzeczy będzie również wskazać, że korupcja to nie jest tylko wręczanie i przyjmowanie korzyści majątkowej w gotówce. Może to być np. zasponsorowana droga wycieczka dla sędziego i jego rodziny. Może to być remont mieszkania, zabudowanie drogich drewnianych schodów w świeżo wybudowanym przez sędziego domu. Może być to załatwienie intratnej pracy dla żony lub dzieci sędziego. Może to być coś na zasadzie ty mnie ja tobie. Według tego schematu często odbywają się awanse sędziowskie do wyższych instancji. Sędziowie uczciwi i nieprzekupni przeważnie kiblują do emerytury w Rejonach bo na nich zebranie ogólne bractwa w togach danego Okręgu nie zagłosuje w przypadku chęci awansu. W bardzo " skomplikowanych " sprawach sędzia nie pogardzi np. zasponsorowaniem budowy domu np. w schemacie na tzw. " brata " lub " siostrę ". Wystarczy porozmawiać z przedsiębiorcami to służby specjalne mogłyby się dużo dowiedzieć i przy okazji dokształcić. Taka jest przykra dla wielu obywateli , smutna szara polska rzeczywistość w której o losie ludzi decyduje kasta tzw. " sędziów " nie odpowiadająca za nic przed nikim wychowana w duchu myśli Igora Andrejewa byłego dyrektora " Duraczówki " twórcy kodeksu karnego i kodeksu cywilnego Polski Ludowej , mordercy sądowego odpowiedzialnego za śmierć gen. Augusta Fieldorfa Nila , legendarnego dowódcy Kedywu AK. Najgorsi są ławnicy, których rodzice byli ubekami lub esbekami. W peowskich prowincjach są wybierani rzekomo ze społeczeństwa, wystarczy 50 kolesi esbeków i już się jest ławnikiem.
  • @@@!
    "Łatwiej jest ogłosić, że wyprowadzenie sztandaru, nowy pomnik lub uroczystość religijno-patriotyczna jest dowodem "końca komunizmu", niż opublikować Aneks, otworzyć archiwa, aresztować zdrajców czy zlikwidować mafijne struktury triumwiratu III RP." Cytat z : http://bezdekretu.blogspot.com/2016/08/nie-bedziemy-razem-konkluzja.html
  • @RomanKa 01:19:39
    Pensje dla kasty wybrańców kosztują Polaków 1,8 mld zł a ci nie płacą ani składek emerytalnych ani podatków ani ZUS, dlaczego mam kochać własnego kata i ciemiężcę?
  • @@@!
    Polacy od lat wiedzą o skorumpowanych państwowych pracownikach Temidy. Nie mamy powodów do dumy. Pojawiła się nadzieja, że Polska będzie wymarzonym krajem dla Polaków wymarzonym pod każdym względem. Zarobaczone liberały i lewaki wyhodowali nam resortowych za kasę,nepotyzm i kolesiostwo bezczelnych ignorantów którzy uważają, że nazwa zawodu to już wystarczy by zostać św, nietykalną krową i mogą robić co tylko żywnie się podoba. Obecnie brak solidnego wykształcenia solidnych wykładowców w wyższych szkołach też. Nie generalizuję ale nie mamy powodów do radości, bo ten świat był dziesiątki lat absolutnie bezkarny !! Nie jest nam też obca wiedza, że noty do studenckiego indeksu w ogromnych ilościach wpisywane przez łóżko , sponsoring, nepotyzm, i kasę tatusia- mamusi .To wyścig szczurów to system taki sobie stworzyli by jak najszybciej wzbogacić się . Sumy krezusowskie, działania bezkarne. Krwawy biznes nie do zatrzymania no bo jak ?? gdy większość św. krów brało w tym udział ? Jest mnóstwo przekrętów z których kasa podatników wyprana czy w rajach podatkowych i już nigdy jej nie odzyskamy. No bo opłaca się zasądzić wyrok za kasę! z której nadal będzie korzystać przestępca. By statystyki się zgadzały babcie za malutką kostkę masła sądzili, chorego na Downa do więzienia wsadzali, pijanego rowerzystę z polnego rowu wyciągali i więzieniem karali. W dzisiejszych czasach przysięgi, honor, rycerskość, waleczność mężczyzny, miłość i opieka matek nad dziećmi to słowa które w wyszukiwarkach są wyszukiwane co one oznaczają. Żałosny jest ten padół to przerażające. A wiem na pewno, że średnia klasa narodu marzy o normalności o spokojnym innym świecie bezpiecznym i rodzinnym. Wiemy już kto nam narzucił ten system i bata na nich nie ma co najgorsze nadal nie będzie. Chcąc uzdrowić sytuację w polskim sądownictwie nie można stosować półśrodków, mówić, że jak wyjdą z niego lub zostaną usunięte osobniki o patologicznych wręcz skłonnościach, to już będzie wspaniale i sądy i sędziowie z dnia na dzień zaczną orzekać tak, że ręce same składać się będą do oklasków, a ewentualne apelacje będą wyjątkiem, zaś kasacje dotyczyć będą jedynie rozstrzygnięć wielce skomplikowanych stanów. Nic z tego. Zacząć należy od początku, czyli ab ovo ad male. Po pierwsze - studia prawnicze, czy się to komu podoba czy nie znów powinny być elitarne, a nie jak to uczyniono egalitarne, i jak ktoś nie ma pomysłu na życie to mówi, że idzie na zarządzanie albo na prawo. No i różne "uniwersytety" wypuszczają pożal się Boże absolwentów z tytułami mgr prawa, którego wiedza w rzeczywistości nie wykracza poza program kiedysiejszej szkoły średniej, ale sędzią jak najbardziej może zostać. A p[op drugie natychmiast należy zlikwidować Krajową Szkołę Sądownictwa i prokuratury w obecnym kształcie, bo to tam wykuwane i utrwalane są patologie trawiące dzisiaj wymiar sprawiedliwości. Sędzią powinien zostawać wyłącznie praktykujący prawnik (radca prawny, adwokat, notariusz) mający wiek co najmniej 45 lat i co najmniej 20 letni nieskazitelny i wyróżniający autentycznymi sukcesami i publikacjami staż pracy. Zawód sędziego winien być, co zawsze podkreślam ukoronowaniem pracy prawnika, a nie szkoleniem na urzędnika. A wraz z wyróżnieniem powołaniem wybitnego praktyka na urząd sędziego winien on otrzymywać odpowiednią gratyfikację finansową, ale jednocześnie podlegać corocznej lub okresowej ocenie przez powołane ustawą państwowe kolegialne ciało złożone z sędziów, adwokatów, radców prawnych, notariuszy, prokuratorów i profesorów prawa, czy w jakimkolwiek aspekcie sprawowania urzędu nie sprzeniewierzył się etosowi i etyce zawodu sędziego. I to jest jedyna droga do naprawienia tej sytuacji, inaczej patologie będą się utrwalać, bo absolwenci KSSP będą kształtowani na obraz i podobieństwo swych patologicznych nauczycieli. Dopiszę;.. wystarczy by im odebrać immunitety ! Są to tylko urzędnicy państwowi, którzy pobierają solidne wynagrodzenia za swoją pracę zobowiązaną przysięgą i nikt tu nikomu nie robi łaski podatnicy łożyli im na wykształcenie ! System taki sobie stworzyli za czasów ciężkiej komuny i jeżeli tego nie zniosą wszelkie bzdety i propaganda dla myślących nie ma znaczenia. Tą czystość korupcyjną sędziów i prokuratorów najlepiej sprawdzić lustracją skarbową. Przy takich marnych zarobkach nie powinni mieć takich domów i takich samochodów i takich oszczędności. Ale na pewno pan Rzepliński natychmiast stwierdzi, że to niezgodne z konstytucją. Bez oczyszczonych sądów dalej będziemy się taplać w rynsztoku III RP. Tylko, były na szczęście, "prezydęnt" analfabeta "Komorowski" mógł w swoim geniuszu zakomunikować, że żyjemy w złotym wieku rozwoju. Pewnie myślał o sobie i jemu podobnych darmozjadach, żerujących na narodzie.
    Tutaj cytat z tego co mówi dr Targalski o całej sprawie: Sądy nie zostaną oczyszczone, ponieważ rząd boi się ich oczyszczenia. Nie należy zbytnio na to liczyć… A ten kongres jest bardzo dobrym wydarzeniem, ponieważ, po pierwsze- potwierdził, że mafia sądowo-prokuratorska istnieje; po drugie- ci, którzy się tam zebrali, powinni być natychmiast usunięci z tej korporacji, a korporacja sędziowska powinna zostać rozbita. I dopóki to nie nastąpi, nie będziemy mieli w Polsce wymiaru sprawiedliwości, tylko wymiar bezprawia. Taki jak dotychczas. Korporacja sędziów wie, że naród nie może jej nic zrobić, dlatego ma „gdzieś” naród i sprawiedliwość. Stwierdzenie, że sędziowie są niezależni, nie jest prawdą. Chyba że niezależni od narodu, sprawiedliwości i prawa. A zależni- od bezpieki i złodziei. I dlatego korporacja sędziowska stoi na straży interesów bezpieki i złodziei, czyli systemu ubekistańskiego. I ten system będzie trwał dopóty, dopóki ci „sobotni” sędziowie nie zostaną usunięci i dopóki nie zostaną wprowadzone wybory na prezesów sądów i przewodniczących wydziałów, przynajmniej karnych i cywilnych. źródło: wzzw.wordpress.com
  • @@@!
    Hmmm... życzyłem sobie od PiSu radykalnych pociągnięć w kilku sprawach, ale JK ma rację, wystarczy im nie przeszkadzać, to sami się odsłonią i odrażająca morda żydobolszewii ukaże się z całą okazałością. Niby przez lata wszyscy gremialnie narzekaliśmy np. na stan naszego sądownictwa i wiedzieliśmy, że to patologiczne środowisko, ale dopiero w ostatnich miesiącach stało się to powszechną wiedzą. To poczucie zagrożenia przywilejów wyzwoliło w sędziach najgorsze instynkty, do tego stopnia, że zaczęli się oni przedstawiać jako "nadzwyczajna kasta ludzi". Nie są bynajmniej w tym odosobnieni. Za równie nadzwyczajne, będące ponad prawem i zasadami, mają się też inne grupy społeczne. Prawnicy, artyści, profesorowie uczelni, dziennikarze, politycy, wszyscy oni czują się nietykalni, budując wokół siebie aurę wyjątkowości. Kto nie jest w stanie przyswoić dogmatu, że taki Tomasz Lis czy inny Wojciech Łączewski to europejska, a nawet ogólnoświatowa elita, ten zasługuje tylko na ich pogardę. Niesamowicie bawi mnie ta bufonada pseudoelit. Z przyjemnością będę oglądał, jak ten system wzajemnej adoracji się sypie. Bo dzisiaj, jak na razie, nic nie wskazuje, że miałoby być inaczej. Teraz widać, że ledwo się powstrzymują od tego co robili onegdaj w takich sytuacjach, mianowicie wydawali wyroki, sprowadzali do piwnic i strzelali w potylicę. No cóż, byle wstrząs obnażył prostactwo tych ludzi i pokazał słomę w butach, że nie wspomnę o sowieckich onucach przybyłych ze wschodu razem z ich przodkami !! To szambo dobrze się miało a teraz stanęło NAGO przed społeczeństwem i okazało się, że to żydobolszewicka zgnilizna a nie " kasta " i " elita " !! Czy ktoś pofatygował się policzyć wszystkie spalone zwłoki w lasach? I wyciągnąć z tego wnioski?
  • @kula Lis 66 17:45:27
    https://gloria.tv/article/DhuAWJCGgJxCTHVd9PdrwCqiB
  • @RomanKa 03:32:39
    Tylko w dzikim kraju możliwe takie rzeczy, żeby całkowicie nieodpowiedzialnych niedouczonych gówniarzy i chłystków robić sędziami, prokuratorami.Powiem tak, jeśli PiS nie rozprawi się z sektą sędziowsko-prokuratorsko-prawniczą, to ta sekta rozprawi się z PiSem i to bez litości. Zacznijcie wreszcie aresztowania, bo już wam podskakują do gardła. Sprawy zaszły już tak daleko, że nie ma innego wyjścia.
  • Skąd oni/one są ?
    Na pytanie "skąd są sedziowie i sędziny ?" należy chyba odpowiedzieć, że są infrastruktury PPZ naszego państwa.

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#PPZ

    Czy byłbyby możliwe przekręty w rodzaju Amber Gold i innych, prywatyzacja Sorosa im. Balcerowicza bez ich aktywnego wsparcia ?

    Kluczem do tego systemu jest demokracja

    - http://ziut.neon24.pl/post/133294,pilne-ponaglenie-do-wiadomosci-premier-beaty-szydlo#comment_1327115

    "gdzie Rzym, gdzie Krym", gdzie Włochy, gdzie Rosja. Instalacja demokracji w kraju jest możliw ajedynie iprzy wsparciu świata przestępczego, demokracja jest więc istotnie formą takiej dzaiłalności. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć jak wielką rolę ma tu do odegrania system spraiwedliwości, a dokładnie system jej wymierzania.

    - http://ryszard.opara.neon24.pl/post/133456,polski-wymiar-sprawiedliwosci#comment_1329443

    Sądziowie mają każdemu wymierzyć sparawiedliwiość: tyla i ani ciut więcej.

    Co stanowi o prawomocności, sile tego demokratycznego systetemu ? Pisze się "demokratycznego" bez cudzysłowiu, gdyż nie ma innej demokracji jak taka. Siłę tego systemu jest tolerowanie go przez ludność, wyrazem tego tolerowanie są tzw. wybory

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/kolonia-usa/

    co prawda nie ma tam żadnego wyboru, media wyrządzają resztę, ale KAżDE uczestnictow w wyborach oznacza dla sprawujący tzw. rządy band akceptację tego przestępczego systemu demokracji.

    W innym miejscu, co prawda bez większego echa a może i zrozumienia

    - http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/133637,czy-judeokatolicki-kosciol-sluzy-narodowi-i-panstwu-polakow#comment_1331630

    zwraca się uwagę na inne źródło tej demokracji.

    @provincjał 16:10:59

    Lichwa jest zgodna nawet z katolickim chrześcijaństwem, od niedawna

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/usmiech-sw-jana-pawla/#Usmiech

    z prostestanckim już od dwóch wieków.
  • @Mufinek Sposypkom 09:27:20
    Zamiast zaczytywać się wywodami "na temat", prościej wymagać od Pana Posła, aby się językiem polskim posługiwał, co zresztą nawet prawo przewiduje! (język polski - to taki urzędowy jest ?)
  • @Laznik 11:24:24
    Kastowość środowiska sędziowskiego to bardzo trafna diagnoza...Nie dość, że ta grupa się nie oczyściła, nie oczyściła się sama, jak zapowiadał w pierwszych latach III Rzeczypospolitej jeden ze znanych prawników, to jeszcze III RP przyznała sobie sama szczególne prawa. Choćby prawo do personalnego kształtowania swojego zawodu. Dochodziło do tego, że do czasu uwolnienia tego zawodu trzeba było należeć do rodziny kogoś ze środowiska, żeby awansować. To powszechnie znane sprawy. Przywileje nadzwyczajnej kasty są dziedziczne. I w polskim sądownictwie to widać. Patrząc na sądownictwo szerzej, to widać, że w PRL to była jedna z najbardziej zdeprawowanych grup ludzi. Tam odbywała się wręcz selekcja negatywna. To grupa, która przeszła do III RP bez żadnej weryfikacji.Jeśli już mówimy o aferze reprywatyzacyjnej, to nie byłoby jej, gdyby nie sędziowie. To oni wydawali absurdalne wyroki, ustanawiali kuratorów dla 140-letnich ludzi. Czy takiemu sędziemu ktoś zabrania myśleć? Czy robi to celowo? Jak większość komentatorów, zgadzam się w pełni ze stwierdzeniami zawartymi w tekście. Osobiste doświadczenia z tzw. "wymiarem sprawiedliwości", pewna znajomość "kuchni" tego wyjątkowego zawodu powoduje, że od dawna jestem zwolennikiem opcji zerowej w sadownictwie. Zrozumienie, że u podstaw obecnego stanu rzeczy leży sądownictwo rodem z czasów Berii i Bieruta, to klucz do zrozumienia dotychczasowych porażek w zrywaniu pęt zniewolenia w które wpadliśmy po II wojnie światowej. Pytanie do Rządu: na co jeszcze czekacie z tą lustracją sądownictwa.
  • Oto te "polskie" "elyty" i ichni pomiot!
    Safjan w hitlerowskim mundurze...Podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich sędzia Marek Safjan (to on steruje Rzeplińskim i go nakręca) jako „smutne” określił dezawuowanie wiarygodności dwójki sędziów poprzez opisywanie przeszłości ich rodziców. Tymczasem „Gazeta Polska” dotarła do nowych dokumentów dotyczących przeszłości ojca sędziego Safjana. Był on nie tylko współpracownikiem komunistycznej Informacji Wojskowej, lecz także funkcjonariuszem hitlerowskiego Grenzschutzu, walczącego z Armią Krajową. Część opisywanych tu faktów została już wcześniej ujawniona w publikacjach prof. Andrzeja Nowaka, Macieja Replewicza czy Joanny Siedleckiej. „Gazeta Polska” dotarła jednak do odnalezionych w Centralnym Archiwum Wojskowym dokumentów, w tym teczki personalnej Safjana z okresu jego powojennej służby w Głównym Zarządzie Politycznym LWP.

    W Grenzschutzu na ochotnika.

    Jak wynika z dokumentów, w latach 1943–1944 Zbigniew Safjan służył w mundurze hitlerowskiej policji Grenzschutz, zwanej też „Zoll”. Zgłosił się do niej na ochotnika. Mieszkał wówczas w miejscowości Różana. Niemcy urządzili w tej osadzie województwa brzeskiego getto żydowskie. W 1942 r. przystąpili do jego likwidacji. Deportowali jego mieszkańców do obozu w Wołkowysku, skąd wkrótce wywieziono ich do komór gazowych Treblinki. Na terenie Różany doszło do licznych egzekucji – zamordowano ponad 120 osób. Wielu zabito podczas marszu do Wołkowyska. Różana i okolice były regionem zapalnym przy granicy III Rzeszy z Białorusią. Safjan był świadkiem tych dramatycznych wydarzeń. Nosił hitlerowski mundur i broń. Zachowało się jego zdjęcie w uniformie policji nazistowskiego państwa. Jej oddziały brały aktywny udział w walkach z partyzantkami antyhitlerowskimi.
    Według informacji, jaką otrzymała w 1950 r. peerelowska prokuratura wojskowa, „Safjan pewnego razu w potyczce z partyzantami specjalnie się wyróżnił, od wojskowych władz niemieckich otrzymał pochwałę i był stawiany jako wzór dobrego żołnierza”.

    Rozstrzelany przez donos Safjana.

    Z formacją Safjana – policją Grenzschutz – ścierały się m.in. oddziały AK. Właśnie z rąk tych funkcjonariuszy zginął w akcji w Sieczychach komendant Tadeusz Zawadzki „Zośka”. Safjan uciekł z niemieckim wojskiem w 1944 r., gdy front armii sowieckiej przesunął się na zachód. W niewyjaśnionych – także przez komunistyczną bezpiekę – okolicznościach Safjan przedostał się następnie przez linię frontu i wstąpił do Armii Czerwonej. Z niej trafił do szeregów II Armii WP. Po wojnie zaczął robić szybką karierę i wkrótce został szefem wydziału propagandy Głównego Zarządu Politycznego. Odpowiadał za polityczne szkolenia żołnierzy i wtłaczanie im propagandy marksistowsko-leninowskiej. W 1945 r. Safjan złożył po rosyjsku donos do Informacji Wojskowej na swojego kolegę z wojska. 21-letni żołnierz AK Jan Nessler wcielony został do armii dowodzonej przez gen. Karola Świerczewskiego. Zwierzył się Safjanowi, że nie wie, czy złożyć przysięgę na wierność tworowi, na którego czele stoi Bolesław Bierut, czy uciekać do partyzantki niepodległościowej. Nessler został w istocie skazany przez sąd wojskowy za przynależność do AK. Zarzucono mu, że chciał wciągnąć do współpracy Safjana, by utrzymywać kontakt AK z ludnością cywilną. Wyrok – karę śmierci – wykonano poprzez rozstrzelanie.

    „Politycznie zupełnie pewny”.

    W wojsku Safjan szybko zasłużył sobie na pochlebne opinie przełożonych. Jego dowódcy stwierdzali, że „jest oficerem szczerze oddanym sprawie Polski Demokratycznej”. Przy okazji wniosku o awans na porucznika, w 1946 r. napisano zaś, że „pracuje politycznie chętnie, doskonale pojmuje sytuację polityczną kraju, politycznie zupełnie pewny, poglądów demokratycznych”. Safjan był wyróżniany przez kierownictwo GZP za polityczne uświadamianie kadr i walkę z „prawicowo-nacjonalistycznymi odchyleniami”. W związku z 32. rocznicą Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej majorowi Safjanowi przyznano premię pieniężną 6000 zł. Po roku również otrzymał takie wyróżnienie. Ówczesny szef wyszkolenia politycznego żołnierzy występował też o karty wczasowe dla żony i dziecka w wojskowym ośrodku wczasowym w Juracie.

    Stawka większa niż życie.

    Współpracę z niemieckim okupantem Safjan ukrył przed komunistyczną władzą. Jednak gdy cała prawda wyszła na jaw podczas przesłuchania przed zwerbowaniem go przez Informację Wojskową, Safjan przyznał się, że kłamał w życiorysie, ukrywając fakt służby w hitlerowskiej formacji. W śledztwie dotyczącym jego współpracy z niemieckim okupantem wskazał nazwiska innych osób robiących po wojnie karierę w MBP, którzy służyli w Grenzschutzu. Chociaż po ujawnieniu współpracy Safjana z nazistami został on usunięty z wojska, zdegradowany do szeregowca i wykluczony z partii, nie spowodowało to jego publicznej śmierci. Przeciwnie, wówczas otworzył się nowy etap jego wielkiej kariery jako wpływowej postaci PRL, a później III RP. W cywilu dalej mógł pracować jako propagandysta i kontynuować rozpoczętą już w wojsku pracę dziennikarską. Prowadził też działalność literacką, stał się autorem bestsellerów takich jak „Potem nastąpi cisza”, „Do krwi ostatniej” czy sztandarowej „Stawki większej niż życie”, w której to wykreował na „bohatera” PRL agenta NKWD Hansa Klossa. W 1951 r. Safjan został zwerbowany jako TW przez Informację Wojskową, obierając sobie ps. „Żerań”. W zobowiązaniu do współpracy stwierdził, że jest świadom odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwa zatajenia przed władzami wojskowymi faktu przynależności w okresie okupacji do organizacji „Zoll”, jak i współpracy z Niemcami. „Zobowiązuję się współpracować z organami Informacji MON w ujawnianiu szpiegów, dywersantów i innych wrogów Demokratycznej Polski i Wojska Polskiego” – poświadczał Safjan. Po latach przerwy, od 1967 r. ponownie działał w PZPR, będąc m.in. działaczem Komitetu Warszawskiego partii. W stanie wojennym trafił do Tymczasowej Rady Krajowej Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego. Był też we władzach krajowych Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej.

    Marek Safjan: ojciec opuścił naszą rodzinę.

    Syn scenarzysty Marek Safjan, były szef Trybunału Konstytucyjnego, stanął w pierwszym szeregu rokoszu sędziowskiego wobec państwa rządów PiS. – Sytuacja jest graniczna. Bardzo niebezpieczna – mówił o konflikcie wokół TK przed rozpoczęciem Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich w Warszawie. – Istnieje bardzo poważne zagrożenie dla demokracji – stwierdzał w wypowiedzi dla Niezależnej.pl Marek Safjan. Pytany o swój rodzinny rodowód, stwierdził: – A cóż ja mam wspólnego z moim ojcem? Opuścił naszą rodzinę, gdy miałem trzy lata. Sprzeciwiałem się jego poglądom. Łączenie mojego życiorysu z jego biografią jest prymitywizowaniem dyskusji o państwie – stwierdził. Czy na pewno Marek Safjan nie miał nic wspólnego z ojcem? Już jako szef Trybunału Konstytucyjnego publikował w piśmie „Słowo Żydowskie”, które od 2006 r. prowadził jego ojciec. Wówczas to w tekście „Refleksje z Krety” podpisał się pod całością wywodu Jana Tomasza Grossa z książki „Strach” o antysemityzmie Polaków. Do publikacji Grossa odnosił się apologetycznie, nie dostrzegając fałszerstw i wyciągania nieuprawnionych, oszczerczych dla Polski wniosków.
    Ps..Tate(jak ten żyd uchował się podczas holocośtam?) śmieciem był a synalek członkiem "kasty sędziowskiej" jest. Safian i jego żona to antypolscy działacze. No tak... "elity", "nadzwyczajna kasta ludzi". Polska jest zażydzona do granic możliwości. Wszędzie mamy pełno żydowskich zdrajców i bandytów. Odbierać im emerytury i deportować po odsiadce. Resortowe dzieci... Miała rację ta Kamińska(pewnie z takim samym rodowodem, zresztą jak oni wszyscy na tym ich chazarskim sabacie/szabacie), co mówiła o nadzwyczajnej kaście. Mamy rok 2016 a na eksponowanych stanowiskach nadal przedstawiciele ciekawych rodzinek. Przemiana kolaboranta hitlerowskiego w kolaboranta sowieckiego, jak to było u Safjana, w PRLu była typowa, jako forma zabezpieczenia przed ściganiem za zbrodnie.Wielu przestępcom hitlerowskim udało się uniknąć odpowiedzialności, kiedy ochronny parasol hitlerowski, sprytnie zamienili na żydobolszewicki. No nie! Same obrotowe żydki, gotowe do współpracy z każdym naszym wrogiem! Nic więc dziwnego, że żyjemy w obozie koncentracyjnym. Trzeba ich zneutralizować! Jak to możliwe, że tacy ludzie sprawuje funkcje publiczne w Polsce? Ten fakt, dobitnej niż cokolwiek innego ukazuje standard i jakość naszego Państwa. Mam nadzieję, że czas w którym to będzie niemożliwe nadchodzi. Czego sobie i wszystkim serdecznie życzę!
  • @@@!
    Żydowscy kolaboranci Hitlera. Szokuje nawet tytuł książki Ireneusza T. Lisiaka https://prawy.pl/5136-zydowscy-kolaboranci-hitlera-szokuje-nawet-tytul-ksiazki-ireneusza-t-lisiaka/
  • @Laznik 11:24:24
    Następny pomiot kolaboranta...telewizyjny "autorytet"..Fryderyk Zoll współpracował z hitlerowcami. A z kim współpracuje b. Rzecznik Praw Obywatelskich Andrzej Zoll? Wniosek do władz Rzeczypospolitej Polskiej oraz przedstawicieli mediów o zobowiązanie Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, do przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego w sprawie przyczyn zwolnienia w dniu 7 listopada 1939r. przez gestapo, ujętego podczas przeprowadzonej w dniu 6 listopada 1939r. akcji Sonderaktion Krakau, członka hitlerowskiej Akademii Prawa Niemieckiego, prof. Fryderyka Zoll oraz w sprawie okresu trwania i charakteru relacji prof. Fryderyka Zoll z rezydującymi w Polsce w okresie w okresie II wojny światowej oficerami Tajnej Policji Państwowej III Rzeszy, tj. Geheime Staatspolizei /gestapo/ i Generalnym Gubernatorem, Hansem Frank. W dniu 6 listopada 1939r. gestapo aresztowało 183 przybyłych do gmachu Collegium Novum na odczyt Sturmbahnnführera SS Bruno Müller’a profesorów i wykładowców uczelni krakowskich. Aresztowanych osadzono w więzieniu na Montelupich w Krakowie, a następnie wywieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen-Oranienburg, gdzie wielu z nich zmarło z wycieńczenia. W dniu 7 listopada 1939r. z aresztu zwolniono jako jedynego z aresztowanych dzień wcześniej, prof. Fryderyka Zolla. Biograf F. Zolla, K. Pol napisał: „Aresztowanych (w tym podeszłego już wiekiem prof. Zolla) przewieziono do więzienia przy ul. Montelupich. Po dwóch dniach i zdawkowych przeprosinach prof. Zolla zwolniono /w rzeczywistości F. Zolla zwolniono nie po dwóch dniach, lecz następnego dnia po aresztowaniu w dniu 6.11.1939r., tj. 7.11.1939r. – ZKE/. Nie podzielił więc nieszczęsnego losu uczonych wywiezionych do obozu Sachsensausen, gdzie – jak np. w przypadku prof. St. Estreichera – czekała go zapewne męczeńska śmierć.” Aleksander Szumański podaje następujące przyczyny zwolnienia F. Zolla przez gestapo: „Prof. Fryderyk Zoll, jako członek Akademii Prawa Niemieckiego po interwencji osobistej Hansa Franka został natychmiast w Krakowie zwolniony.” Gestapo nie zwolniło z aresztu starszych od urodzonego w 1865r. F. Zolla profesorów UJ, jak urodzony w 1863 r. prof. Kazimierz Kostanecki oraz urodzony w 1864r. prof. Leon Sternach. Jak podaje M. Barcik w Kronice Sonderaktion Krakau ”9 XI 1939, rano - przyszedł dr M. Ciećkiewicz i zbadał chorych w celu wystawienia wniosków o zwolnienie. Prof. Władysław Konopczyński dokonał spisu wszystkich więźniów, dołączając do dokumentu ich podpisy. Około godz. 13 odzyskali wolność zwolnieni z aresztu: Adam Kleczkowski; Stanisław Ciechanowski i Witold Wilkosz (obaj ze względu na chorobę)”. Prof. F. Zoll nie został zatem zwolniony przez gestapo w dniu 7 listopada 1939r. ze względu na jego wiek lub ewentualną chorobę. Starszych od niego profesorów wywieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen-Oranienburg, a badania, na podstawie wyników których zwolniono niektórych spośród aresztowanych, przeprowadzono dwa dni po zwolnieniu F. Zolla, tj. w dniu 9 listopada 1939r. Jak podaje M. Barcik w Kronice Sonderaktion Krakau, w dniu 8 listopada 1939 (…) „W południe zjawił się dr Fritz Arlt - kierownik Głównego Wydziału Ludności i Opieki Społecznej Urzędu GG - i zaproponował Kazimierzowi Stołyhwie zwolnienie i współpracę z Niemcami. K. Stołyhwo odmówił, uzasadniając to tym, że nie może przyjąć zwolnienia, jeśli aresztowani z nim koledzy mają pozostać uwięzieni.”[4] Funkcjonariusze gestapo proponowali zatem zwolnienie z aresztu wyłącznie za wyrażenie zgody na współpracę z nimi. Prof. Fryderyk Zoll był członkiem założonej przez „wodza prawa w Rzeszy” Hansa Franka, Akademii Prawa Niemieckiego. W biografii F. Zolla napisał K. Pol - „Palestra”, Pismo Adwokatury Polskiej, 30. „Prof. F. Zoll (mł.) doskonale orientował się w aktualnej sytuacji międzynarodowej i nie miał złudzeń co do ekspansji militarnej hitlerowskich Niemiec i narodowo-socjalistycznych koncepcji prawnych, według których: „wola Führera jest najwyższą ustawą, a Führer – najwyższym sędzią”. Poznał je już wcześniej, gdy jako członek Akademii Prawa Niemieckiego wielokrotnie zapraszany był na słynne „JURISTENTAGUNG” – doroczne hitlerowskie konferencje i święta prawnicze. Uczestniczył w kilku z nich niechętnie, wyłącznie na usilne prośby rządu polskiego.” Założona w 1933 roku przez uznanego w 1936r. za „wodza prawa w Rzeszy”, Hansa Franka monachijska Akademia Prawa Niemieckiego była placówką naukową, pracującą nad ukształtowaniem niemieckiego prawa zgodnie ze światopoglądem narodowo-socjalistycznym, według którego "wola Führera jest najwyższą ustawą, a Führer najwyższym sędzią". Proszę przeczytać na końcu artykułu pod podanym linkiem http://www.aferyprawa.eu/Urzednicy/Fryderyk-Zoll-wspolpracowal-z-hitlerowcami-a-z-kim-wspolpracuje-b-Rzecznik-Praw-Obywatelskich-Andrzej-Zoll-i-aktualny-J-Kochanowski-2136 kto z IPN go bronił, to jest dopiero ciekawa sprawa! No i komu tak naprawdę służył ? służy IPN, raczej nie nam Polakom kryjąc żydostwo..
  • @Laznik 11:24:24
    Kapo- naukowcy ... Instytut kolaboracji...Tygodnik "Wprost", Nr 1061 (30 marca 2003) Ponad stu polskich naukowców gorliwie współpracowało z hitlerowcami. Żadnego po wojnie nie ukarano. Po rozprawieniu się z polskimi silami zbrojnymi w 1939 r. hitlerowcy
    zorganizowali w Krakowie słynna "Sonderaktion Krakau", w której wyniku do obozów koncentracyjnych wywieziono około 200 pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kilkunastu wykładowców zginęło. Niemal równocześnie powołano do życia Instytut Niemieckiej Pracy Wschodniej. Oprócz przygotowania kadry urzędniczej do pracy w administracji
    w okupowanej Polsce placówka miała "naukowo" usprawiedliwić nazistowskie plany podboju Wschodu. Hitlerowscy naukowcy mieli na przykład udowodnić, że państwo Piastów założyli wikingowie, a kulturę nad Wisłą zaszczepili Niemcy. W służbie nadludzi. Początkowo prace instytutu przebiegały opornie, gdyż brakowało kadry naukowej. Naziści postanowili więc nawiązać współpracę z "przyjaźnie nastawionymi "Polakami" czytaj żydami spośród byłej kadry uniwersyteckiej. Do końca wojny zatrudnienie w INPW znalazło ponad 150 osób, większość z nich to naukowcy, głównie z UJ.
    Początkowo mieli oni pełnić funkcje pomocnicze w archiwach, bibliotekach i przy tłumaczeniach, wkrótce okazało się jednak, iż zwerbowani naukowcy tak gorliwie pracują, że mile zaskoczeni okupanci zaczęli powierzać im samodzielne stanowiska. Współpracę "polskiej" kadry naukowej z Niemcami koordynowali dwaj światowej sławy profesorowie -językoznawca Mieczysław Malecki i historyk Władysław Semkowicz. W pracach INPW uczestniczył tez wybitny archeolog prof. Włodzimierz Antoniewicz, rektor Uniwersytetu Warszawskiego przed wojną i po niej. Zasługi prof. Maleckiego, jednego z pierwszych teoretyków geografii lingwistycznej, Niemcy opisywali w oficjalnych dokumentach jako "wspaniałe". Naukowiec pracował miedzy innymi w tzw. sekcji rasowej. Jeden z badaczy nazistowskich podziekował mu listownie za "wartościowa pomoc" w dziele, które - według dr Anetty Rybickiej, autorki opracowania "Instytut Niemieckiej Pracy Wschodniej. Kraków 1940-1945" - czynnie wspierało niemiecką propagandę zmierzającą do "naukowego uzasadnienia" konieczności eksterminacji żydów. Z kolei Władysław Semkowicz, znany przedwojenny badacz średniowiecza, stał się dla Niemców wartościowym ekspertem w dziedzinie zatrudniania w INPW kolejnych "Polaków". Oprócz światowej sławy profesorów z nazistami kolaborowali również niżsi rangą pracownicy naukowi. Doktor Rybicka wymienia Franciszka Begejowicza, Jadwigę Janikowską, Franciszka Sławskiego i Tadeusza Ulewicza jako ścisłych współpracowników Josefa Sommerfelda, szefa tzw. sekcji żydoznawczej. Żyd Sommerfeld nie miał nic do zarzucenia kolejnemu uczonemu - Tadeuszowi Nowakowi, który opracowywał dla niego teksty publicznych wystąpień. Jadwiga Jędrzejowska z kolei zajmowała się stosunkami Kościoła katolickiego z żydami. Nazistowscy naukowcy wysoko cenili pracę prof. Przemysława Dąbkowskiego, Józefa Mitkowskiego, Marii Wusatowskiej, Jana Gojskiego, Józefa Skoczka i Bronisława Kocowskiego. Od 1943 r. w sekcji rasowej INPW pracowali wyłącznie "Polacy", którzy zastąpili Niemców powołanych do wojska. Hitlerowcy nie mieli żadnych obaw przed pozostawieniem w instytucie "Polaków", których darzyli zaufaniem. Hans Graul z sekcji geograficznej chwalił przed przełożonymi dr. Jana Ernsta, nazywając go swoim najbardziej lojalnym "polskim" pracownikiem. Doktor Ernst, zatrudniony w warszawskiej filii instytutu, przeszedł na stronę nazistów i pod koniec wojny poprosił swych chlebodawców o pomoc w ewakuacji do III Rzeszy. W sekcji rasowej pracował tez zmarły w 1996 r. prof. Marian Plezia, filolog, autor wielu dzieł, z których do dzisiaj korzystają studenci historii i filologii klasycznej. Ówczesnemu magistrowi Plezi tak doskonale układała się współpraca z Niemcami, że w 1942 r. wnioskowano o jego awans. Nawet pod koniec wojny Niemcy znajdowali wśród "polskich" elit naukowych chętnych do współpracy. Instytut dostał wtedy pilne zlecenia "ważne dla wojny" i do sekcji chemicznej przyjęto dr. Jana Krzyżanowskiego, Michalinę Sabatowicz i Annę Szantroch. Zdrajcy w służbie PRL
    Do dzisiaj nie wyjaśniono, dlaczego po wojnie władze komunistyczne, które masowo skazywały na śmierć patriotów oskarżanych w sfingowanych procesach o zdradę i współpracę z nazistami, nie ukarały żadnego żydowskiego naukowca kolaboranta. Dowody obciążające niektóre osoby z grona akademickiego nie pozostawiały wątpliwości. Znany był na przykład list tłumaczki Heleny Ney do jej pracodawcy dr. Ewalda Behrensa, historyka sztuki, w którym Ney dziękowała
    za "wszystko dobre, czego doświadczyła w INPW", o czym "nigdy nie zapomni". Pisała, że "będzie jego (Behrensa) jak najlepiej wspominała" i życzyła mu, aby "nigdy nie trafił na front". Naukowcy kolaboranci najczęściej tłumaczyli, że do współpracy z nazistami zmusiła ich sytuacja materialna. Niektórzy mówili też o chęci szkodzenia Niemcom w badaniach przez przekazywanie fałszywych danych. Przekonywali, że
    zatrudniając się w INPW, chcieli mieć wgląd w polskie dokumenty historyczne i naukowe, by chronić je przed zniszczeniem. Tezom o chęci sabotowania niemieckich prac przeczy jednak to, że Niemcy mieli zawsze dobre zdanie o
    działalności "polskich" naukowców, wykazujących się pilnością i rzetelnością badawczą. Nigdy na żadnego "polskiego" pracownika INPW nie padł cień zarzutu o
    szkodzenie interesom Rzeszy. Dr Rybicka tłumaczy, że powodem pobłażliwego traktowania naukowców kolaborantów przez komunistów była chęć zjednania sobie inteligencji
    twórczej, potrzebnej jako sojusznik w tworzonej po 1945 r. rzeczywistości. Takie podejście władz było wygodne dla korporacyjnego i autarkicznego środowiska profesorskiego, które mogło przed sobą i młodzieżą odgrywać rolę ofiar okupanta. Komisje dyscyplinarne powołane po wojnie na uczelniach oczyściły z zarzutów wszystkich naukowców. W latach 1945-1947 Akademia Francuska wyrzuciła ze swego grona setki osób oskarżonych o współpracę z nazistami i rządem Vichy. W tym czasie do Polskiej Akademii Umiejętności przyjęto kilku byłych pracowników INPW.

    Sławomir Sieradzki
  • PRAWO JEST ZAWSZE PO STRONIE ....PRAWNIKÓW!?
    USTAWY są w sejmie tworzone w/g PRAWNIKÓW i to oni je tak w końcowej fazie moderują , aby to dla nich było właściwe do ORZEKANIA!?
    Ja aktualnie , jako skazaniec w procesie trwającym około roku i medialnie nagłaśnianym zostałem uznany winnym NARUSZENIA NIETYKALNOŚCI CIELESNEJ!?Za co?Za postawienie studentce z Poznania na przedramieniu pieczęci OKRĄGŁEJ z herbem Gdańska i napisem www.fundacja-slawpol.eu i RED KAPER KING!?Nadmieniam , że po te pieczęcie - tatuaże stoją do mnie kolejki dzieciaków co roku i nadal je stawiam!?Wyrok Sądu w Gdańsku nakazywał mnie prace społeczne przez 6 miesięcy na rzecz miasta Gdańska i Sad wydał go wiedząc , że nie jestem w stanie go wykonywać , ponieważ mam grupę w ZUS z niezdolnością całkowitą do pracy.Sąd Wykonawczy więc zawiesił mi wykonywanie tego wyroku.....Prokuratura się odwołała i po roku powołano "specjalnych biegłych sądowych" a ci uznali , że mogę wykonywać lekkie prace!?Dwa miesiące pózniej KOMMISJA LEKARSKA ZUS uznała, ze mam niezdolność całkowitą do pracy!!?
    Sądy w Polsce są więc państwem w państwie i mogą z człowiek zrobić co chcą, jeżeli mają na to ZLECENIE z góry!!!
    Mam już 4 miesiące odbywania PRAC SPOŁECZNYCH w Domu Pomocy Społecznej w Gdańsku i wystąpiłem do Sądu o skrócenie WYROKU!?Mój Kurator mimo , że DPS wnosił o skrócenie mojego odbywania kary nie chciał tego zrobić!!!

    Pomorska TELEWIZJA NARODOWA
    red.Sławomir Ziembiński
    www.fundacja-slawpol.eu
  • WYWIAD Z PROFESOREM ANDRZEJEM RZEPLIŃSKIM
    PROWADZI SŁAWOMIR ZIEMBIŃSKI
    red.Pomorskiej TELEWIZJI NARODOWEJ
    https://www.youtube.com/watch?v=qA9j_sDodTc

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930